Kochani!
Przepraszam
za kolejną długą przerwę jednak od poprzedniego rozdziału miałam
na głowie całe klasowe przedstawienie, na zakończenie szkoły.
Później wena całkowicie mnie opuściła. Byłam w stanie tylko
słuchać smutnych piosenek po rozstaniu z moją ukochaną klasą.
Teraz od tygodnia jestem u cioci i niańczę trójkę małych dzieci
więc dopiero teraz dorwałam się do komputera kiedy maluch poszły
spać, a mi wreszcie coś przyszło do głowy :). Po powrocie od
cioci (w najbliższy piątek) jadę na obóz po dwóch czy trzech
dniach w domu więc jeśli wtedy nic nie napiszę to do 23 lipca
najprawdopodobniej nie pojawi się kolejna notka.
Dziękuję
za wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziałem. Ten dedykuję
autorom: Lili Potter, Mia Vlad i Incospic Angel.
Jesteście
moją motywacją!!!
Pozdrawiam
i zapraszam do czytania,
Cassandra
Hermiona
Przeprawa
przez rzekę na szczęście poszła nam dość prawnie, żadne z
pierwszorocznych przynajmniej nie wpadło do wody. Kiedy dopłynęliśmy
do brzegu i zaprowadziliśmy nowych uczniów do niedużego
pomieszczenia obok Wielkiej Sali musieliśmy zaczekać na
nauczyciela, który wyjaśni im, co się za chwilę odbędzie. Pięć
minut później do pokoju wszedł profesor Slughorn.
- Dobrze,
dobrze. Prefekci mogą już iść usiąść do swoich stołów. Ja
się nimi zajmę. - powiedział lekko zdyszany machając ręką w
stronę drzwi.
Ja,
Ginny, Malfoy i Zabini przeszliśmy przez nie do holu i stamtąd do
Wielkiej Sali. My usiadłyśmy przy stole gryfonów obok Harrego i
Rona, a oni przy swoim stole. Przez cały ten czas nie zaszczyciłam
Malfoy'a ani jednym spojrzeniem. Po chwili do sali weszli
pierwszoroczni prowadzeni przez profesora. Po ceremonii przydziału
dyrektorka zaczęła przemówienie.
- A
więc na początek, witam was wszystkich w Hogwarcie. Mam nadzieję,
że spodoba wam się tutaj - powiedziała do nowych uczniów.-i, że
nie narobicie sobie kłopotów na samym początku. Informacja dla
pierwszorocznych i przypomnienie dla starszych - spojrzała na rudych
bliźniaków. - pod żadnym pozorem nie wolno wam wchodzić do
Zakazanego Lasu. Chyba, że w ramach lekcji z nauczycielem. Nasz
woźny, pan Filch prosił, żeby wam przypomnieć. Nie wolno
wychodzić z zamku po zmroku, chyba, że w ramach lekcji astronomii,
bądź innej. Cisza nocna jest od dwudziestej drugiej, czyli od tej
godziny nie wolno przebywać poza pokojem wspólnym lub sypialniami.
To chyba już wszy... A nie! Jeszcze jedno. W tym roku eliksirów
będzie uczył profesor Slughorn, a obrony przed czarną magią
profesor Snape... Dzisiaj nie ma go wśród nas i przyjedzie dopiero
za miesiąc, więc póki co wszyscy są zwolnieni z tego przedmiotu,
bo nie znaleźliśmy nikogo na zastępstwo. Możecie już zacząć
jeść. Smacznego. - zakończyła i usiadła.
W tym
momencie przed nami pojawiło się mnóstwo talerzy z jedzeniem.
***
Właśnie
skończyłam jeść kiedy podeszła do mnie profesor Mcgonagall.
- Panno
Granger, po zakończonym posiłku razem z panną Weasley, panem
Malfoy'em i panem Zabinim będziecie musieli odprowadzić wszystkich
pierwszorocznych do ich pokojów wspólnych. Wszystkich, panno
Granger. Panna Weasley odprowadzi gryfonów, a pan Zabini ślizgonów.
Pani i pan Malfoy musicie się podzielić między puchonów i
krukonów. Po wszystkim proszę stawić się w moim gabinecie, pokażę
wam gdzie jest wasz pokój i jak się do niego dostać.
- Oczywiście,
pani profesor.
- Dobrze.
A i proszę przekazać to panu Malfoy'owi i Zabiniemu. Panna Weasley
i tak wszystko słyszała. - na ostatnie zdanie położyła szczególny
nacisk patrząc na Ginny, która nadstawiała uszu w naszą stronę.
- Oczywiście. - odparłam.
Dyrektorka
wróciła na swoje miejsce. Niechętnie zerknęłam w stronę stołu
ślizgonów. Obydwaj skończyli już jeść. Wstałam od stołu
mówiąc Rudej, żeby na mnie zaczekała. Ruszyłam w stronę
Malfoy'a i Zabiniego.
Draco
- Popatrz,
Smoku. Panna-Ja-Wiem-Wszystko-Nawet-Po-Seksownej-Zmianie właśnie
zmierza w naszym kierunku. - powiedział Diabeł poruszając znacząco
brwiami.
- Nie
pieprz, Blaise. Za dużo zjadłeś i masz przywidzenia. - burknąłem,
ale mimo wszystko spojrzałem w stronę stołu gryfonów.
No i
koniec świata! Musiałem przyznać mu rację, a nigdy nie sądziłem,
że dojdzie do czegoś takiego. Granger rzeczywiście szła do
naszego stołu. Kuźwa, ale jak ona szła. Jestem pewien, że celowo
kręciła biodrami! I do tego ta delikatnie przygryziona dolna
warga... Te oczy wyrażające niechęć i irytację, kiedy na nas
patrzy... W tym momencie miałem ochotę sam się spoliczkować.
Przecież to tylko brudna szla... Kurna dlaczego nie mogę tego
powiedzieć?! Nawet pomyśleć?! Mam w głowie jakąś głupią
blokadę. O już prawie doszła do stołu. Specjalnie to robi! Musi
mieć aż tak długie nogi? Czy ona nie mogłaby być jakąś małą
brzydką grubą kujonką w okularach a'la Potter? Nie! Ona musi mieć
najpiękniejsze oczy, najdłuższe nogi, najseksowniejszy tyłek...
- Malfoy,
ocknij się, mówię do ciebie. - powiedziała z irytowana. Kiedy ona
zdążyła tu dojść?!
- Już,
spokojnie, Granger. Spieszysz się gdzieś? - spytałem chcąc
wyprowadzić ją z równowagi. Tak słodko wygląda kiedy się
złości... Idiota! Jak możesz myśleć o niej w ten sposób?!
Wzięła
głęboki oddech.
- Profesor
Mcgonagall powiedziała, żebym wam przekazała, że jak skończycie
jeść ty, Zabini, odprowadzisz pierwszorocznych z twojego domu,
Ginny ze swojego, a my, Malfoy, mamy się podzielić puchonami i
krukonami. Wybieraj.
- Ty
wybierz.
- Ach,
teraz Malfoy wreszcie pokazał jaki to on jest elegancki i
szarmancki. I tak pewnie będziesz chciał krukonów. Mi wszystko
jedno więc wezmę puchonów. Zadowolony?
- Jak
zawsze kiedy cię widzę.
"Przeprawa przez rzekę na szczęście poszła nam dość prawnie, żadne z pierwszorocznych przynajmniej nie wpadło do wody." ---> uwielbiam ten tekst! Akcja się rozkręca, szczególnie na płaszczyźnie Malfoy-Granger (uwielbiam ich wymiany zdań). Lecę dalej!
OdpowiedzUsuńTekst Zabiniego o Hermionie był genialny. Ciekawe, co dalej. :-)
OdpowiedzUsuń"Przeprawa przez rzekę na szczęście poszła nam dość prawnie, żadne z pierwszorocznych przynajmniej nie wpadło do wody." - zgadzam się z Haley, świetny tekst.
OdpowiedzUsuńAkcja szybko się rozkręca. Ich krótkie wymiany zdań są niekiedy śmieszne, ale też ironiczne. Niepokoją mnie myśli Draco w stosunku do Herm, trochę za szybko uświadamia sobie, że podoba mu się Miona.
Kilka literówek, brak przecinków - poza tym wszystko w porządku.
Weny,
pozdrawiam
Darknessi