niedziela, 30 marca 2014

Miniaturka część 2 "Wszystko co dobre przychodzi nieoczekiwanie - ale wszystko co złe również"

Kochani!
Oto przed wami kolejna, ale nie ostatnia część tej miniaturki :) Mam nadzieję, że wam się spodoba :)
Ps. Możliwe, że ktoś z was przeczytał jej początek, ponieważ wczoraj przypadkiem na chwilę ją opublikowałam (oczywiście nieświadomie, bo przecież Cassandra nie ogarnia cudów techniki i później miała problem również z jej usunięciem ;) )

Trzy miesiące później...
-...I przysięgasz kochać ją aż do śmierci?-zapytał niski urzędnik stojący przed nami.
-Aż do śmierci i dzień dłużej*.-odparłem uśmiechając się do Hermiony.
-W takim razie ogłaszam was mężem i żoną.-zakończył urzędnik i uniósł w górę różdżkę, z której wystrzeliła wstążka światła łącząca nasze dłonie.-Możesz pocałować pannę młodą.
Spojrzałem w oczy mojej, teraz już, żony i nachyliłem się, by złożyć delikatny, czuły pocałunek na jej ustach. Oddała go z pasją, lecz po chwili przerwał nam głośny okrzyk Blaise'a:
-Tylko jej nie zjedz, Smoku!-oderwaliśmy się od siebie w samą porę, żeby zobaczyć jak dostaje od Pansy po łbie.-Za co, okropna kobieto?!
Roześmialiśmy się i machnęliśmy różdżkami, a wszystkie krzesła ustawiły się pod ścianami namiotu wraz z niedużymi okrągłymi stolikami, między którymi zaczęli krążyć kelnerzy w czarnych surdutach. Orkiestra zaczęła grać jednak ludzie zamiast tańczyć najpierw postanowili wręczyć nam prezenty. Pierwszy byli rodzice Hermiony, później moi z małym, następnie Blaise z Pansy i Sophią i wszyscy inni. Po prezentach i życzeniach jako młoda para zatańczyliśmy pierwszego walca, a po chwili goście do nas dołączyli. Kilka godzin później Rodzice Blaise'a przyjechali, żeby zabrać Sophie i Scorpiusa, którzy mieli u nich spać, kiedy my będziemy się bawić. Hermiona właśnie została porwana do tańca przez samego Diabła, a ja tańczyłem z moją mamą.
-Cieszę się, że jesteście razem.-powiedziała uśmiechając się.
-Ja też.-odparłem i odwzajemniając uśmiech spojrzałem na żonę.
-Idź.-stwierdziła mama po chwili milczenia.-Idź, bo Blaise zaraz zadepcze ją na śmierć.
Roześmialiśmy się, a mama odeszła, żeby usiąść obok pani Granger.
Podchodząc do mojego przyjaciela i Hermiony sam ledwo uniknąłem zmiażdżenia stóp. Na ogół Zabini dobrze tańczy, ale teraz po takiej ilości wypitej w tajemnicy przed Pansy ognistej nie można się dziwić, że trochę plączą mu się nogi.
-Stary, oddaj mi żonę, zanim ją do reszty zmasakrujesz.-powiedziałem z uśmiechem.
-Jakie zmasakrujesz?-oburzył się Blaise lekko się zataczając.-Przecież my tylko tańczymy! Sugerujesz, że jestem kiepskim tancerzem?!
-Nie, no skąd!
-Masz jakieś wątpliwości? Chodź, załatwmy to jak prawdziwi mężczyźni!-Diabeł szturchnął mnie pięścią.
-Pansy!-krzyknąłem  obracając się w stronę brunetki.-Ogarnij swojego męża!
Podeszła do nas i wzięła Blaise pod ramię szepcząc mu coś do ucho. Mój przyjaciel spojrzał na nią namiętnie i poszedł w stronę łazienki. Pansy uśmiechnęła się do nas przebiegle i ruszyła za mężem. Hermiona spojrzała na  mnie z uśmiechem, który odwzajemniłem.
-Czy chciałabyś dla odmiany zatańczyć z kimś, kto nie zadepcze cię na śmierć?-zapytałem unosząc brwi.
-Z wielką przyjemnością.-odparła śmiejąc się.
Objąłem ją w talii jedną ręką, a drugą chwyciłem delikatnie jej dłoń. Orkiestra zaczęła właśnie grać jakąś wolną piosenkę, więc przysunęliśmy się blisko siebie. Miona oparła głowę w zagłębieniu mojej szyi i wymruczała:
-Kocham cię.
Pocałowałem ją w czubek głowy i szepnąłem:
-Ja ciebie też.
Kołysaliśmy się w miejscu kiedy zza naszych pleców dobiegło głośne prychnięcie. Odwróciliśmy się w tym samym momencie i zobaczyliśmy Dafne Greengrass, która stała w wejściu do namiotu, a w jej oczach widać było wściekłość i pogardę. Spojrzałem na nią chłodno i przysunąłem Hermionę bliżej siebie. Podeszliśmy do niej razem.
-Witaj, Dafne.-powiedziałem zimnym głosem.-Co cię tutaj sprowadza?
-Ty!-warknęła.
Uniosłem w zdziwieniu brwi.
-Ja?
-Tak, ty! Moja siostra nie żyje, a ty...
-A ja po ponad roku od jej śmierci postanowiłem ożenić się po raz kolejny. Przypominam ci, że po pierwsze: moje małżeństwo z Astorią było w pełni zaaranżowane przez naszych rodziców i nigdy się nie kochaliśmy; po drugie: to moje życie i mam prawo zrobić z nim co chcę, a już na pewno ożenić się z kobietą, którą kocham; a po trzecie: żadna z tych spraw nie powinna cię obchodzić.
-Jak ma mnie nie obchodzić?!-krzyczała na cały namiot.-Równie dobrze mógłbyś zbezcześcić jej zwłoki! Pomyślałeś o tym, jak byś się czuł, gdyby chwilę po twojej śmierci ona wyszła ponownie za mąż?!
-Ponieważ w ciągu tych kilku lat małżeństwa zaczęliśmy się tolerować cieszyłbym się, że miała szansę na bycie szczęśliwą. Nigdy tak naprawdę się nie kochaliśmy, Dafne, byliśmy małżeństwem jedynie formalnie.
-A teraz żenisz się z tą szmatą niby z miłości, tak?!
Zacisnąłem dłonie w pięści, a usta w cienką kreskę. Spojrzałem na nią z nienawiścią.
-Uważaj na słowa, Greengrass.
-Uważaj na czyny, Malfoy. Jeszcze pożałujecie, ty i ta su...
W tym momencie wyjąłem z kieszeni różdżkę i wycelowałem w Dafne.
-Jeśli nie znikniesz stąd w ciągu trzech sekund zrobi się nieprzyjemnie.-powiedziałem cichym, zdecydowanym głosem.-Raz.
Nie ruszyła się z miejsca.
-Dwa.
Nadal nic.
-Trzy.-uniosłem różdżkę wyżej, a ona w tym samym momencie się deportowała.
Jeszcze chwilę patrzyłem w miejsce gdzie stała, a później spojrzałem na Hermionę. Była biała jak ściana. Szybko skierowałem na nią całą swoją uwagę.
-Miona?-nie odezwała się.-Kochanie?
Zamknęła oczy i straciła równowagę. Wziąłem ją na ręce, a wszyscy rozstąpili się robiąc przejście do jednej z kanap w rogu. Położyłem ją na niej i uklęknąłem obok.
-Hermiono.-delikatnie potrząsnąłem jej ramieniem.-Miona, otwórz oczy, kochanie, obudź się.
 Po chwili rzeczywiście Hermiona uniosła powieki i zaraz zmrużyła je z powodu rażącego światła. Kiedy ponownie otworzyła oczy posłała mi słaby uśmiech, który odwzajemniłem. Założyłem jej kosmyk włosów za ucho i pocałowałem w czoło.
-Mdlejąca panna młoda, hm?-szepnęła.-Tego chyba jeszcze nie było.
Posłałem jej szerszy uśmiech, jednak wciąż się denerwowałem. Przecież ludzie nie mdleją od tak! Owszem chwilę wcześniej ta idiotka, która kiedyś była moją szwagierką wykrzyczała, co o tym wszystkim myśli, ale przecież w ogóle nie powinna przejmować się jej opinią! Wziąłem szklankę z wodą, którą w międzyczasie przyniosła mama Miony i podałem ją jej. Uśmiechnęła się z wdzięcznością i kiedy wypiła połowę szklanki i odstawiła ją zapytałem:
-Hermiono, co się stało?
Uśmiechnęła się po raz kolejny, tym razem trochę niepewnie.
-Miałam ci powiedzieć dzisiaj, wieczorem, kiedy już będziemy sami. Ja... Jestem w ciąży, Draco.
Przez chwilę patrzyłem na nią oniemiały, a później uśmiechnąłem się szeroko i pocałowałem ją w usta. To wszystko wyjaśniało. Czasami się tak zdarza, że ciężarne mdleją kiedy je coś zdenerwu... Oderwałem się od Hermiony.
-Zabiję tą Greengrass!-warknąłem, a Miona spojrzała na mnie pytająco.-Nikt nie ma prawa mi cię teraz denerwować!
-Spokojnie.-spojrzała na mnie łagodnie i usiadła.-Może powiemy innym-szepnęła.-i urwiemy się do domu? Szczerze mówiąc jestem zmęczona, a i tak wyjeżdżamy dopiero jutro, więc...
-Jasne.-odpowiedziałem natychmiast.-Oczywiście.
Wstałem i podałem Mionie rękę, którą przyjęła z wdzięcznością. Oparła się lekko na moim ramieniu i z uśmiechem przeszliśmy na środek, mimo że nawet kiedy byliśmy tam, w rogu wszyscy się na nas patrzyli. Hermiona skinęła głową patrząc mi w oczy.
-Mamy nowinę.-powiedziałem.-Miona i ja... spodziewamy się dziecka.
Przez kilka sekund w namiocie panowała idealna cisza, a później wszyscy rzucili się w naszym kierunku, żeby nam pogratulować. Jako pierwsi dopadli nas Pansy i Blaise (którzy chwilę wcześniej wrócili ze swojej wycieczki do łazienki). Po wyściskaniu Zabini, nie należy zapominać, że pijany w cztery dupy, ucałował Hermionę w usta, co spotkało się z głośnym jękiem Pansy, która miała go dzisiaj już serdecznie dość i odciągając go za ucho postanowiła zabrać go już do domu, bo skończy się na tym, że przeleci żeńską połowę orkiestry. Potem podeszli do nas rodzice Miony i moi, którzy również wycałowali nas i pogratulowali, a nasze mamy, po raz kolejny dzisiaj, wybuchnęły płaczem. Po uporaniu się z resztą winszujących nam gości, tak jak proponowała Hermiona wróciliśmy do domu.

***

-Draco, przynieś mleko!**-krzyknęła Hermiona z salonu, słysząc, że woda się zagotowała.
Poszedłem do kuchni i następnie, już z butelką, do salonu. Uśmiechnąłem się na widok mojej żony trzymającej na rękach moją małą córeczkę. Od naszego ślubu minęło dokładnie piętnaście miesięcy, dwa tygodnie i trzy dni. Od narodzin Kayli siedem miesięcy, trzy tygodnie i jeden dzień. Wszystko układało się cudownie! Scorpius rok temu zaczął chodzić do przedszkola dla czarodziejów i zaprzyjaźnił się tam z (o zgrozo!) synem Pottera. Wciąż nie jesteśmy z tym, pożal się Boże, "Wybrańcem" w przyjacielskich stosunkach, ale staramy nie skakać sobie do gardeł zachowując chłodną obojętność. Wziąłem małą od Miony i usiadłem, żeby ją nakarmić. 
-No, dobrze.-powiedziała Hermiona wstając.-Skoro nakarmisz ją teraz, to nie powinna być głodna do mojego powrotu. Za pół godziny uśpij ją, bo później znowu będzie marudzić. Wiesz gdzie wszytko jest, prawda?
-Skarbie, wiem.-uśmiechnąłem się. Za każdym razem kiedy miałem zostać sam z dziećmi robiła mi wykład, co mam zrobić i gdzie, co leży.-To też moje dziecko i mój dom. Wiem wszystko.
Odetchnęła i odwzajemniła uśmiech.
-No dobrze, już.-nachyliła się i pocałowała małą w czoło, a mnie w usta.-Uważajcie.-przestrzegła.-Scorpie, wychodzę! Nie przyjdziesz się pożegnać?!
-Idę!-odkrzyknął jej Scorpius zbiegając po schodach. Wpadł na Hermionę z impetem, o mało jej nie przewracając. Uścisnął ją z całej siły.-Kiedy wrócisz?-zapytał.
-Nie długo.-odparła, a widząc smutną minę na twarzy małego dodała.-Spokojnie, idę tylko do lekarza. Będę z powrotem zanim pójdziesz spać, dobrze?
-Dobrze.-potwierdził uśmiechając się. 
Miona odpowiedziała mu tym samym i poczochrała go po włosach. Po tym ubrała się i wyszła krzycząc jeszcze "Pa!" przed zamknięciem drzwi.

***

-Gdzie ona jest?!-mruczałem pod nosem krążąc po salonie.
Spojrzałem na zegar. Dwudziesta druga! Wyszła o osiemnastej! Jaka pieprzona wizyta kontrolna trwa pięć godzin?! 
-Gdzie ona jest?!
Dzieci już dawno spały. Co prawda Scorpius trochę się stawiał i chciał poczekać na Mionę, bo: "Przecież obiecała!", ale w końcu zasnął ze zmęczenia. 
-Gdzie ona jest?!
Usłyszałem zgrzyt klucza w zamku i po chwili lekkie trzaśnięcie drzwiami. Szybko pobiegłem do przedpokoju.
-Gdzie byłaś? Czemu tak długo?-zadawałem pytania podchodząc do niej bliżej. Kiedy światło lampy rozjaśniło jej twarz zobaczyłem ślady łez na policzkach i czerwone zapuchnięte oczy. Wyciągnąłem ręce, a ona wpadła w moje ramiona i zaczęła szlochać.-Co się stało, kochanie?-pokręciła tylko głową i jeszcze bardziej wtuliła się we mnie. Zaprowadziłem ją do salonu i usiadłem na kanapie sadzając ją sobie na kolanach.-Co się stało, Miona?
Spojrzała na mnie oczami pełnymi łez.
-Draco...-pociągnęła nosem.-Ja... ja jestem chora.-ponownie ukryła twarz w mojej koszuli.
Skamieniałem. Całe nasze wspólne życie stanęło mi przed oczami. Stoi na peronie 9 i 3/4 jako jedenastolatka. Mierzy do mnie z różdżki i policzkuje w trzeciej klasie. Jej mina i rozczarowanie w oczach, kiedy jednak przeszedłem na stronę Voldemorta w trakcie Bitwy o Hogwart. Pierwsze po latach spotkanie na Pokątnej. Nasza pierwsza randka. Kolacja, po której wszystko się zmieniło. Dzień, w którym wprowadziła się do nas, do domu. Oświadczyny. Ślub i wiadomość o ciąży. Narodziny Kayli.
Jak to jest chora?! Na co?! Dlaczego?! 
-Co masz na myśli?-zapytałem ostrożnie, ale mój oddech wyraźnie przyspieszył.
Znowu na mnie spojrzała. W jej oczach kryło się przerażenie, smutek i rozpacz.
-Mam raka.-powiedziała tak cicho, że ledwie ją usłyszałem.
Przez chwilę nie rozumiałem sensu jej słów. Kiedy do mnie dotarły do moich oczu również napłynęły łzy. Zamrugałem kilka razy, aby się ich pozbyć. Nie. Ja nie mogłem teraz płakać. Muszę być silny. Muszę wspierać Hermionę. Muszę zająć się dziećmi. Nie mogę sobie pozwolić na słabość. Przytuliłem ją mocniej i pocałowałem w czubek głowy.
-Wszystko będzie dobrze, Miona.-powtarzałem jak mantrę.-Wszystko będzie dobrze, kochanie. Uzdrowiciele cię wyleczą, poradzą sobie z tym.

***

Od zdiagnozowania choroby minęło pół roku. Miesiąc temu Hermiona po raz ostatni wzięła chemię. Wypadły jej wszystkie włosy, ale to się nie liczyło. Teraz czekam w samochodzie,  aż skończy się jej wizyta kontrolna. Chciałem pójść z nią, ale mnie nie wpuścili, idioci. Przez ostatnie miesiące mało pracowałem, ponieważ musiałem pomóc Hermionie w domu. Pansy, mama Miony i moja też przychodziły, żeby posprzątać, zająć się dziećmi, albo po prostu z nią porozmawiać i spróbować trochę poprawić humor. Kayla jest jeszcze za mała, żeby to zrozumieć, ale Scorpius, mimo że nie mówiliśmy mu nigdy całej prawdy dotyczącej choroby, ale sam dużo wyłapał z naszych rozmów. W końcu nie jest już taki mały! Kiedyś, jak Miona wyszła gdzieś z Pansy Scorpie podszedł do mnie i ze łzami w oczach zapytał:
-Czy mama umrze?-wtedy po raz pierwszy tak bezpośrednio, w rozmowie ze mną nazwał Hermionę mamą.
Kucnąłem przed nim i położyłem mu ręce na ramionach. 
-Nie umrze, synku.-łzy nadal nie znikały z jego oczu.-Mama jest silna. Poradzi sobie. Wszystko będzie dobrze.
Przytuliłem go mocno.
-Nie chcę stracić drugiej mamy.-szepnął tak cicho, jakby nie chciał, żebym go usłyszał.
Z myśli wyrwało mnie pukanie. Hermiona stała przy drzwiach pasażera i pukając w okno czekała aż otworzę. Uśmiechnęła się do mnie, a ja odwzajemniając ten gest przechyliłem się, żeby otworzyć drzwi. Wsiadła do samochodu i niemal natychmiast pocałowała mnie w usta. Kiedy się odsunęła uśmiechnąłem się szerzej.
-Rozumiem, że to oznacza "wszystko w porządku", tak?
Pokiwała głową.
-Nie ma żadnych nawrotów.
Nachyliłem się i pocałowałem ją tak, jak ona wcześniej mnie. Od teraz znowu wszystko będzie dobrze. 

***

-Zaraz będę, Draco. Spokojnie. Już dojeżdżam. Daj mi pięć minut.-powiedziałam odkładając telefon.
Właśnie wracałam z wizyty kontrolnej. Od pierwszej diagnozy minął rok i jak dotąd nie widać żadnych nawrotów. Wszystko układa się cudownie. Draco i ja jesteśmy małżeństwem od ponad dwóch lat. Scorpie ma osiem i pół roku, a Kayla niecałe dwa latka. A dzisiaj podczas tej wizyty kontrolnej dowiedziałam się, że...
Nie zdążyłam dokończyć myśli, bo zobaczyłam jak wielka ciężarówka jedzie prosto na mnie i po ułamku sekundy uderza w samochód. 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

*Ukłon w stronę Vilene prowadzącej bloga nie-pytaj-mnie-o-jutro.blogspot.com. Użyła tego zwrotu w miniaturce Ps. Kocham cię, a że straszliwie mi się spodobał umieściłam go tutaj i mam nadzieję, że nie będzie miała mi tego za złe :)
**Kolejny ukłon, tym razem w stronę mojej przyjaciółki i jej wypracowania na polski :) Kara, widzimy się w niedzielę!!!

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 9

Kochani!
Wiem, że jeśli nie patrzy się na teksty piosenek, to ten rozdział jest przerażająco krótki, ale musiałam to tutaj umieścić i mam nadzieję, że następny będzie szybko. Mam już pomysł i wiem co się tam znajdzie, ale nie mogę podać dokładnej daty. Ten rozdział zadedykowany jest dla Mrs. Zabini :) Specjalnie dla niej wybrałam Blaise'owi tą piosenkę :) A później jeszcze musiała znosić moje dziesięć telefonów w ciągu dwóch godzin, bo nie mogłam się zdecydować co do innych utworów i kolejności. Swoją drogą wykorzystam fakt tej dedykacji i zaatakuję ją też tutaj: Poczekaj tylko aż "Dracuś" wróci :) Wykończymy "Pansy" ;)
Pozdrawiam
Cassandra

Hermiona
- Malfoy, do cholery! Raz, dwa, trzy, a nie trzy, cztery, pięć! - krzyknęłam sfrustrowana kiedy ślizgon po raz kolejny pomylił kroki. - Poczekajcie chwilę, muszę pokazać temu idiocie jak to idzie.-powiedziałam do Diabła i Ginny. - Blaise, ty znasz kroki, prawda? - skinął głową i uśmiechnął się. - Chodź tu.
Zabini podszedł do mnie i razem pokazaliśmy Malfoy'owi, po raz kolejny, kroki.
- Jeszcze raz się pomylisz i zatańczę z Blaisem.-oświadczyłam poprawiając włosy.
To była jedna z ostatnich prób. Po tej mieliśmy już przebrać się w stroje i spróbować w nich przed profesor Mcgonagall. Póki co byliśmy ubrani tak, żeby było wygodnie. Chłopcy mieli dżinsy i luźne koszule. Ja byłam ubrana w czarne spodnie i czarną bluzkę, która spadała z jednego ramienia, oraz czarne baleriny. Włosy spięłam w kok na czubku głowy.
Ginny natomiast ubrała się w białą podkoszulkę i żółte leginsy, a do tego założyła, również żółte, trampki. Włosy zaczesała do tyłu spinając w wysokiego kucyka na czubku. 

Przez pierwsze pięć-dziesięć minut Blaise nie mógł się na niczym skupić pożerając Rudą wzrokiem. W końcu otrząsnął się kiedy dostał po łbie "Transmutacją dla zaawansowanych" wyjętą z mojej torby i rzuconą przez Dra... Malfoy'a. Ćwiczymy od dwóch godzin więc po jeszcze jednym tańcu z tlenionym zarządziłam piętnaście minut przerwy. Później mieliśmy omówić wszystko do końca, dopracować szczegóły dotyczące spraw technicznych i iść się przebrać, żeby zrobić próbę generalną.

***
Draco
Po kwadransie usiedliśmy w kółku na podłodze i Granger wyjęła z torby jakieś kartki. Podała każdemu po jednej.
- Tutaj macie rozpiskę całości. Jeśli coś się nie zgadza od razu poprawimy.  
Przeczytałem szybko wszystko co było na kartce zapisane starannym pismem Gryfonki. 
- Mam jedno pytanie. - powiedziałem nie odrywając wzroku od kartki. 
- O co chodzi?
- Dlaczego wszyscy są z imienia, a ja jestem z nazwiska?
- Idź spójrz w lustro, wróć i zadaj to pytanie jeszcze raz. - odpowiedziała mi Ruda zamiast Hermiony.
Pozostała dwójka parsknęła śmiechem, a ja założyłem ręce na piersi i spojrzałem na nich z uniesionymi brwiami.
- No już nie rób takiej miny, zaraz to zmienimy. - zaproponowała Granger dziwnie przesłodzonym głosem, jakby mówiła do małego dziecka.
Machnęła różdżką i wymruczała coś pod nosem. Uśmiechnęła się szeroko.
- Teraz zadowolony?
Spojrzałem na kartkę i zobaczyłem:
- Zidiociała fretka?!
- Nie chciałeś po nazwisku, teraz nie narzekaj, Malfoy. - powiedział Blaise śmiejąc się.
- Po nazwisku to po pysku. - odwarknąłem cicho.
W tym momencie rozległo się pukanie do drzwi. 
- Proszę! - krzyknęła chórem cała trójka, a ja już otwierałem usta, żeby wykłócać się o tą fretkę, ale nie zdążyłem ponieważ do klasy, w której ćwiczyliśmy weszła profesor McGonagall.
- Panno Granger, można już? - zapytała dyrektorka.
- Oczywiście, pani profesor. Tylko musimy jeszcze iść się przebrać. Dam pani rozpiskę. - mówiąc to wstała, podeszła do niej i dała jej kartkę.
Nauczycielka zmrużyła oczy.
- Rozumiem, że "zidiociała fretka" to pan Malfoy, tak?
- Tak się złożyło. - powiedział śpiewnie Zabini i uśmiechnął się szeroko do Mcgonagall.
 Ta tylko pokręciła głową i uśmiechnęła się pod nosem. Ja się pytam co tu się do cholery dzieje! Dlaczego ona się uśmiecha?!
- Widzimy się tu za piętnaście minut. - powiedziała Hermiona i wszyscy ruszyliśmy do drzwi. 

***
Hermiona
- Dziękuję wszystkim za przybycie. - zaczęła profesor McGonagall. - Jak wiecie zorganizowaliśmy ten bal, żeby uczcić pamięć poległych w bitwie. Na początek chcielibyśmy zaprezentować wam kilka utworów w wykonaniu naszych prefektów. 
Rozległy się oklaski, a dyrektorka ukłoniła się i odeszła do stołu nauczycieli. Zabini uśmiechnął się do nas szeroko, przecież on uwielbiał być w centrum uwagi, i podszedł do Ginny. Objął ją jedną ręką a drugą przyciągnął jej twarz do swojej i wycisnął jej na ustach namiętny pocałunek.
- Życz mi powodzenia, Wiewiórko. - powiedział jeszcze i wyszedł na scenę. 
- Powodzenia, Blaise. - szepnęła Ruda tak cicho, że tylko ja ją usłyszałam.
Razem podeszłyśmy do brzegu zasłony oddzielającej nas od sceny i widowni. Spojrzałyśmy zza niej, a ja zaśmiałam się w duchu. Oczywiście nasz kochany Diabełek nie odczuwał żadnego stresu i stał na środku z lekceważącym uśmiechem. Po chwili, kiedy rozbrzmiały pierwsze dźwięki piosenki zamknął oczy, a jego twarz stała się całkiem poważna.
 
Oh, misty eye of the mountain below
Keep careful watch of my brothers' souls
And should the sky be filled with fire and smoke
Keep watching over Durin's sons

If this is to end in fire
Then we should all burn together
Watch the flames climb high into the night

Calling out father, oh,
Stand by and we will
Watch the flames burn auburn on
The mountain side

And if we should die tonight
We should all die together
Raise a glass of wine for the last time

Calling out father, oh,
Prepare as we will
Watch the flames burn over on
The mountain side

Desolation comes upon the sky

Now I see fire
Inside the mountain
I see fire
Burning the trees
And I see fire
Hollowing souls
I see fire
Blood in the breeze
And I hope that you'll remember me

Oh, should my people fall then
Surely I'll do the same
Confined in mountain halls
We got too close to the flame

Calling out father, oh,
Hold fast and we will
Watch the flames burn auburn on
The mountain side

Desolation comes upon the sky

Now I see fire
Inside the mountain
I see fire
Burning the trees
And I see fire
Hollowing souls
And I see fire
Blood in the breeze
And I hope that you'll remember me

And if the night is burning
I will cover my eyes
For if the dark returns
Then my brothers will die
And as the sky is falling down
It crashed into this lonely town
And with that shadow upon the ground
I hear my people screaming out

Now I see fire
Inside the mountains
I see fire
Burning the trees
And I see fire
Hollowing souls
And I see fire
Blood in the breeze

I see fire
(Oh you know I saw a city burning)
Fire
And I see fire
(Feel the heat upon my skin)
Fire
And I see fire
Fire
And I see fire burn auburn on
The mountain side 

W ostatniej zwrotce i refrenie dołączaliśmy się się zza kurtyny jako chórki. Po zakończeniu piosenki Blaise uśmiechnął się zniewalająco i ukłonił głęboko. Potem wrócił za kulisy i spojrzał z wyzywającym uśmiechem na Malfoy'a.
- Jedziesz, Smoku.
Tleniony uśmiechnął się ironicznie, uniósł brew i wyszedł na scenę.
 klik
 
Oh no, where did all the years go
And was it really worth all of this
Heartache that was handed to me
Holding on just don't make sense
But the hardest part of letting go
Is tryin' to find a way
To let you know

So we'll just cry, cry
On each other's shoulders
Cry until it's over
Can't it just be over
And we'll just cry, cry
Cry until it's all gone
Been holding on for too long
Time for us to move on
I'm tired of tryin' to find a reason why
So let's just cry

I've been thinking 'bout my life and
How much time I've wasted
I'm ready to put it all behind
Let it all be yesterday
But the hardest part of letting go
Is tryin' to find a way
To let you know

So let's just cry, cry
On each other's shoulders
Cry until it's over
Can't it just be over
And we'll just cry, cry
Cry until it's all gone
Been holding on for too long
Time for us to move on
I'm tired of tryin' to find a reason why
So let's just cry
Let's just cry

So let's just cry, cry
On each other's shoulders
Cry until it's over
Can't it just be over
And we'll just cry, cry
Cry until it's all gone
Been holding on for too long
Time for us to move on
And we'll just cry, cry
On each other's shoulders
Cry until it's over
Can't it just be over
And we'll just cry, cry
Cry until it's all gone
Been holding on for too long
Time for us to move on
I'm tired of tryin' to find a reason why
I'm tired of tryin' to find a reason why
I'm tired of tryin' to find a reason why
So let's just cry 
 
Draco, znaczy Malfoy, skończył co oznaczało, że teraz moja kolej. Nagrodzony gromkimi oklaskami ukłonił się i wrócił do nas. 
- Powodzenia, Miona. - powiedział Blaise z pokrzepiającym uśmiechem.
- Dasz radę, pokonałaś Voldemorta! - rzuciła Ginny klepiąc mnie po plecach.
Odpowiedziałam im niepewnym uśmiechem. Kiedy przechodziłam obok Draco, żeby wyjść na scenę powiedział tak cicho, że gdybym nie widziała jak porusza ustami mogłabym przyrzec, że się przesłyszałam:
- Powodzenia, Hermiono.
Spojrzałam na niego zdezorientowana, ale zaraz posłałam mu kolejny niepewny uśmiech. Wyszłam na scenę. Przede mną siedziała prawie cała szkoła. "Dasz radę, Hermiono"-pomyślałam i zaczęłam śpiewać:

I heard there was a secret chord
That David played, and it pleased the lord
But you don't really care for music, do ya?
Well, it goes like this
The fourth, the fifth
The minor fall and the major lift
The baffled king composing hallelujah

Hallelujah Hallelujah
Hallelujah Hallelujah

Well, your faith was strong but you needed proof
You saw her bathing on the roof
Her beauty and the moonlight overthrew ya
She tied you to her kitchen chair
And she broke your throne and she cut your hair
And from your lips she drew the hallelujah

Hallelujah Hallelujah
Hallelujah Hallelujah

Well maybe there's a God above
But all I've ever learned from love
Was how to shoot somebody who'd out drew ya
And it's not a cry that you hear at night
It's not someone who's seen the light
It's a cold and it's a broken hallelujah

Hallelujah Hallelujah
Hallelujah Hallelujah

Hallelujah Hallelujah
Hallelujah Hallelujah

Hallelujah Hallelujah


Rozległy się głośne brawa. Uśmiechnęłam się z wdzięcznością i ukłoniłam lekko. Wróciłam z powrotem za kulisy. Czekała tam już Ginny ubrana w czerwoną sukienkę do tanga i Blaise w czarnych i białą rozpiętą pod szyją koszulę.
- Było świetnie. - zapewnił mnie Blaise z uśmiechem zanim zdążyłam zapytać.
- Dzięki. - również się uśmiechnęłam. - Idźcie. - dodałam. - Teraz wasza kolej.
Uśmiechnęłam się zachęcająco do Ginny, a ona odpowiedziała mi tym samym. Światła na scenie zgasły kiedy wychodzili i ustawiali się na środku. Zaczęła się piosenka.


I don't tell anyone about the way you hold my hand
I don't tell anyone about the things that we have planned
I won't tell anybody
Won't tell anybody
They want to push me down
They want to see you fall down

Won't tell anybody how you turn my world around
I won't tell anyone how your voice is my favourite sound
Won't tell anybody
Won't tell anybody
They want to see us fall
They want to see us fall down

I don't need a parachute
Baby, if I've got you
Baby, if I've got you
I don't need a parachute
You're gonna catch me
You're gonna catch if I fall
Down, down, down

I don't need a parachute
Baby, if I've got you
Baby, if I've got you
I don't need a parachute
You're gonna catch me
You're gonna catch if I fall
Down, down, down

Don't believe the things you tell yourself so late night and
You are your own worst enemy
You'll never win the fight
Just hold on to me
I'll hold on to you
It's you and me up against the world
It's you and me

I don't need a parachute
Baby, if I've got you
Baby, if I've got you
I don't need a parachute
You're gonna catch me
You're gonna catch if I fall
Down, down, down

I don't need a parachute
Baby, if I've got you
Baby, if I've got you
I don't need a parachute
You're gonna catch me
You're gonna catch if I fall
Down, down, down

I won't fall out of love
I won't fall out of,
I won't fall out of love
I won't fall out of,
I won't fall out of love
I won't fall out of,
I won't fall out of love
I'll fall into you

I won't fall out of love
I won't fall out of,
I won't fall out of love
I won't fall out of,
I won't fall out of love
I won't fall out of,
I won't fall out of love
I'll fall into you

I don't need a parachute
Baby, if I've got you
Baby, if I've got you
I don't need a parachute
You're gonna catch me
You're gonna catch if I fall
Down, down, down

I don't need a parachute
Baby, if I've got you
Baby, if I've got you
I don't need a parachute
You're gonna catch me
You're gonna catch if I fall
Down, down, down


Ginny śpiewała tańcząc z Blaisem tango. W pewnych momentach patrzyli sobie w oczy jakby poza sobą nie widzieli reszty świata. Po raz kolejny rozległy sie oklaski i moi przyjaciele zeszli ze sceny uprzednio ukłoniwszy się głęboko. Teraz znowu była moja kolej. Moja i Draco. Mieliśmy zaśpiewać razem. Popłynęły pierwsze dźwięki piosenki i Malfoy wyszedł zza kurtyny śpiewając. Później przy refrenie ja śpiewałam zza kulisów, a na scenę wyszłam dopiero wraz z początkiem drugiej zwrotki robiąc to co Draco. Wszystko poszło gładko. Udała nam się cała choreografia.

I wanted you to know that I love the way you laugh
I wanna hold you high and steal your pain, away
I keep your photograph; I know it serves me well
I wanna hold you high and steal your pain

Cause I'm broken when I'm lonesome
And I dont feel right when you're gone away
You've gone away, you don't feel me, anymore

The worst is over now and we can breathe again
I wanna hold you high, you steal my pain away
Theres so much left to learn, and no one left to fight
I wanna hold you high and steal your pain

Cause I'm broken when I'm open
And I don't feel like I am strong enough
Cause I'm broken when I'm lonesome
And I don't feel right when you're gone away

Cause I'm broken when I'm open
And I dont feel like I am strong enough
Cause I'm broken when I'm lonesome
And I don't feel right when you're gone away

'Cause I'm broken when I'm lonesome
And I don't feel right when you're gone away
You've gone away
You don't feel me here anymore 

Po raz kolejny ukłoniliśmy się i zeszliśmy ze sceny nagrodzeni brawami. Jeszcze jeden występ Ginny i Blaise'a, a później wielki finał i już.Moi przyjaciele zaśpiewali razem "Somethin' stupid"

I know I stand in line, until you think you have the time
To spend an evening with me
And if we find some place to dance, I know that there’s a chance
You won’t be leaving with me
And afterwards we drop into a quiet little place
And have a drink or two
And then I go and spoil it all, by saying something stupid
Like: I love you

I can see it in your eyes you still despise the same old lies
You heard the night before
And though it’s just a line to you, for me it’s true
It never seemed so right before

I practise every day to find some clever lines to say
To make the meaning come through
But then I think I’ll wait until the evening gets late
And I’m alone with you
The time is right, your perfume fills my head, the stars get red
And oh the night’s so blue
And then I go and spoil it all, by saying something stupid
Like: I love you
 
W trakcie ich występu razem z Draco przebraliśmy się przy pomocy różdżek. Kiedy skończyli na scenę wyszła profesor McGonagall i powiedziała:
- A teraz, moi drodzy, czeka nas finał wieczoru! Proszę pozostać na miejscach.
Na chwilę zgasły światła, a ja ustawiłam się na środku sceny. Ginny i Blaise stali na "chmurce", która unosiła się nade mną. Rozbrzmiały pierwsze dźwięki muzyki i Draco podszedł do mnie zza sceny.
- Wszystko będzie dobrze. - szepnął. - Zaufaj mi.
Później zaczęliśmy tańczyć (dokładnie tak jak w filmie) a Zabini i Ruda śpiewali.


Now I've had the time of my life
No I never felt like this before
Yes I swear it's the true
And I owe it all to you
'Cause I've had the time of my life
And I owe it all to you

I've been waiting for so long
Now I've finally found someone
To stand by me
We saw the writing on the wall
As we felt this magical
Fantasy

Now with passion in our eyes
There's no way we could disguise it
Secretly
So we take each other's hand
'Cause we seem to understand
The urgency
Just remember

You're the one thing
I can't get enough of
So I'll tell you something
This could be love because

I've had the time of my life
No I never felt this way before
Yes I swear it's the truth
And I owe it all to you

Hey, baby

With my body and soul
I want you more than you'll ever know
So we'll just let it go
Don't be afraid to lose control, no
Yes I know what's on your mind
When you say, "Stay with me tonight"
Just remember

You're the one thing
I can't get enough of
So I'll tell you something
This could be love because

I've had the time of my life
No I never felt this way before
Yes I swear it's the truth
And I owe it all to you


But I've had the time of my life
And I've searched though every open door
Till I found the truth
And I owe it all to you

(SOLO)

Now I've had the time of my life
No I never felt this way before
Yes I swear it's the truth
And I owe it all to you

I've had the time of my life
No I never felt this way before
Yes I swear it's the truth
And I owe it all to you

'Couse I've had the time of my life
And I've searched though every open door
Till I found the truth
And I owe it all to you...  

Tak jak w Dirty Dancing w odpowiednim momencie ustalona grupka uczniów dołączyła z tyłu do Malfoy'a, a później wszyscy zaczęli tańczyć.