Witam,
Na
początek: przykro mi, że ten rozdział pojawił się po tak długiej
przerwie, jednak nie miałam jak go napisać przez wycieczkę
szkolną. I na koniec: bardzo dziękuję Lili Potter za komentarz pod
poprzednim postem. Jest to dla mnie wielkie osiągnięcie, że w tak
krótkim czasie od pojawienia się pierwszego rozdziału już mam
komentarz, bo jak patrzę na niektóre inne blogi, to widzę, że
komentarze pojawiają się dopiero pod jakimś 10-20 rozdziałem i to
nie od razu tylko po kilku tygodniach, czy miesiącach. Jeszcze raz
bardzo dziękuję i zapraszam do czytania!
Draco
- Zabini,
ty idioto, zabiję cię! - usiadłem gwałtownie w tym samym
momencie, w którym Blaise wbiegł do przedziału płacząc ze
śmiechu.
Zaraz
za nim wbiegła Pansy Parkinson z wielkim niebieskim glutem
spływającym jej po włosach i twarzy. Zabini schował się za mną
ciągle się śmiejąc.
- Draco,
trzymaj mnie bo zaraz go uduszę gołymi rękami! - darła się
Parkinson wyciągając dłonie w stronę Diabła.
- Coś
ty jej zrobił, Blaise? - spytałem z trudem powstrzymując się od
śmiechu.
- Ja
tylko próbowałem namówić ją na zmianę stylu, tak jak zrobiła
to Granger. - na dźwięk nazwiska gryfonki poczułem dziwne... Coś.
Nie potrafię tego opisać. - I kiedy chciałem jej pomóc to zamiast
tego-wyjął z kieszeni zdjęcie ładnej blondynki*. - wyszło
to. - pokazał palcem na swojego królika doświadczalnego i dostał
kolejnego niepohamowanego ataku śmiechu.
- Zabiję
go! - krzyknęła po raz kolejny sapiąc ze złości.
- O
Jezu, Pansy, nie rób z tego takiej afery. - powiedziałem przewracając
oczami. - Chłoszczyść!
Po
glucie nie było śladu.
- I
tak cię nienawidzę, Zabini. - posłała mu ostatnie złe spojrzenie i
wyszła zatrzaskując drzwi przedziału.
Odczekaliśmy
pięć sekund i obydwaj zaczęliśmy wyć ze śmiechu. Kiedy w końcu
się opanowałem otarłem oczy i zapytałem:
- Co
ona miała na głowie?
- Nie
wiem. Zwinąłem to jakiemuś drugoroczniakowi. Na opakowaniu było
tylko napisane "Niebieska masakra**" i logo sklepu
Weasley'ów. Sam glut nie był jednak taki zły. Smród tego czegoś
był gorszy niż włosy Snape'a po miesiącu bez mycia.
Znowu
zaczęliśmy się śmiać.
Hermiona
Kiedy
wróciłam do przedziału zastałam tam tylko Ginny. Jak się okazało
Harry i Ron poszli omawiać taktykę na tegoroczny sezon quidditcha,
a Neville chciał pogadać z Luną.
- Mcgonagall
chce z tobą porozmawiać, Gin. - powiedziałam. - Z tobą i Blaisem
Zabinim.
- Dlaczego?-spytała
Ruda wstając. - Dlaczego akurat ze mną i z nim?
- Bo
on jest drugim prefektem. - Ginny już otwierała usta, żeby coś
powiedzieć, ale ją uprzedziłam. - I to jest jedna złą wiadomość.
Druga jest taka, że poza mną prefektem naczelnym jest również
Draco Malfoy. I kolejna zła wiadomość, chyba najgorsza z nich
wszystkich, będziemy z nimi mieszkać.
- Że
co?!
- Będziemy
dzielić z nimi jeden pokój wspólny i wielką łazienkę. Będą
tam również cztery sypialnie, każda z mniejszą łazienką. Idź
do profesor Mcgonagall, ona ci wszystko wytłumaczy.
- Ja
nie mam zamiaru dzielić choćby skarpetki z jakimkolwiek ślizgonem,
a już na pewno nie z Malfoy'em i Zabinim! Co ta stara prukwa sobie
wyobraża?!
- Idź
już do tej, jak ją nazwałaś, "starej prukwy" to dowiesz
się więcej.
- Oj,
dowiem się, zobaczysz! - krzyknęła jeszcze i wyszła.
Zamknęłam
wejście do przedziału i opadłam na siedzenie.
- Ten
rok zapowiada się wspaniale. - westchnęłam kręcąc głową.
Wzięłam
torebkę do ręki i wyciągnęłam z niej książkę pod tytułem
"Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić" autorstwa
Federica Moccia. Wczoraj przeczytałam cały poprzedni tom, "Wybacz,
ale będę ci mówiła skarbie". Zaczęłam czytać. Kiedy
doszłam do momentu, w którym przyjaciółka głównej bohaterki,
Erica, wyżala się mówiąc "Muszę eksperymentować. Chcę
poznawać ludzi. Porównywać ich. Tylko tak, któregoś dnia będę
mogła wiedzieć na pewno, że spotkany mężczyzna jest dla mnie.
Rozpoznam go właśnie dzięki temu. Dzięki tym wszystkim, których
poznałam wcześniej. Poza tym to nic nieznaczące związki. Nikogo
nie krzywdzę. Postępuję jak mężczyźni, prawda? Ich nikt nie
krytykuje za to, że flirtują z dziewczynami. Od lat to samo.
Kobiety są puszczalskie, a mężczyźni boscy" drzwi przedziału
otworzyły się i wpadła przez nie Ginny.
- Nie
ma szans! Powiedziała, że jeśli nie skończę gadać to będę
dzielić z Zabinim sypialnię! Głupi babsztyl!
- Gin. - popatrzyłam
z wyrzutem na przyjaciółkę. - To jednak wciąż nasza
nauczycielka. - tamta jednak nie zwracała na mnie uwagi.
- A
wiesz co ten idiota wtedy powiedział?! Że on nie miałby nic
przeciwko i że jestem słodka kiedy się złoszczę! Oczywiście
dostało mu się za to od Mcgonagall ale jednak! Nienawidzę
go! - opadła na fotel wciąż sapiąc ze złości.
- Będzie
ciężko, ale razem jakoś damy radę. Musimy. - stwierdziłam
stanowczo. - A jeśli będą nas baaardzo wkurzać, to zawsze możemy
zamknąć ich w pokoju życzeń...
Ruda
roześmiała się słysząc mój pomysł.
- Oj,
myślę, że szybko tam wylądują.
Po
jakimś czasie do przedziału wrócili Harry i Ron, a zaraz po nich
Neville. Wszyscy przebraliśmy się już w szaty, bo za piętnaście
minut mieliśmy być w Hogsmeade. Kiedy wysiedliśmy od razu dotarł
do mnie tubalny głos Hagrida.
- Pirszoroczni!
Pirszoroczni do mnie! - krzyczał.
- Hagrid! - ja,
Ginny, Harry i Ron podbiegliśmy do niego.
- Cholibka,
znowu urośliście! A ja pamiętam jeszcze, kiedy przeprawiałem się
z wami przez rzekę. I kiedy byliście przydzielani do domów. Wydaje
się jakby to było wczoraj.
- A
minęło osiem lat. - powiedział Ron, a Hagrid otarł oczy ze
wzruszeniem i pociągnął nosem.
- To
jak? Kto jest w tym roku prefektem?
- Ja i
Ginny. - powiedziałam.
- No
to świetnie! - ucieszył się gajowy Hogwartu.
- I
Malfoy i Zabini. - dodała Ruda.
- Tu
już gorzej. No trudno. Jakoś damy sobie z nimi radę. Dobra, Harry,
Ron idźcie do powozów. Ginny, Hermiono, ja zbiorę pirszorocznych,
a wy poszukajcie tych dwóch pacanów, dobrze?
- Jasne,
Hagridzie. - powiedziałyśmy chórem, acz bez entuzjazmu.
Harry
i Ron poszli w swoją stronę. Ruszyłyśmy z Gin na poszukiwanie
"pacanów". Postanowiłyśmy się nie rozdzielać, bo potem
nigdy byśmy się nie znalazły w tym tłumie. Kiedy w już byłyśmy
bliskie poddania się i stwierdzenia, że pewnie olali obowiązki i
poszli do powozów usłyszałam dobrze mi znany znienawidzony głos:
Draco
- No i
gdzie się włóczysz, Granger? Ten przygłup, Hagrid wysłał nas,
żebyśmy was poszukali, bo podobno się zgubiłyście szukając nas.
- Hagrid
nie jest przygłupem. - wysyczała mi prosto w twarz.
- Ile
razy ja już to słyszałem... - powiedziałem z ironicznym
uśmiechem. - Ruszcie się, wszyscy pierwszoroczni na nas czekają.
- A od
kiedy to ty się tak troszczysz o uczniów, co, Malfoy? - pyskowała
Granger.
- A od
kiedy to ty się taka wygadana zrobiłaś? Uważaj lepiej, bo to może
ci przysporzyć wiele kłopotów, szl...Granger.
- No,
powiedz to co chciałeś, tchórzofretko!
- Dzieciaki,
wszędzie was szukam. Pirszoroczni czekają, a wy się na siebie
drzecie. Będziecie mieć na to cały rok. Chodźcie już. - powiedział
przygłup podchodząc do nas i kręcąc głową.
Całą
czwórką ruszyliśmy za nim w stronę grupy podekscytowanych
pierwszorocznych. Po minie Granger było widać, że jedyne co ją
powstrzymuje przed rzuceniem czymś we mnie jest obecność nowych
uczniów i nauczyciela.
--------------------------------------------------------------------------------------------------
*zdjęcie
ładnej blondynki (wg. Blaise'a)
|
**"Niebieska
masakra" jest produktem wymyślonym przeze mnie, więc nie
martwcie się, że czegoś takiego nie pamiętacie:)

Ja uwielbiam Pansy, a wściekłą, umazaną niebieskim glutem Pansy po prostu kocham! <3 Lecę czytać dalej :)
OdpowiedzUsuńPrzezwisko McGonagall nadane przez Ginny mnie rozbroiło. Rozdziały trochę krótkie, ale ja też zawsze mam problem z napisaniem czegoś dłuższego. :-)
OdpowiedzUsuńWidzę, że zmieniłaś Ginny, ponieważ jej przezwisko byłej wychowawczyni rozwaliło mnie.
OdpowiedzUsuńSytuacja z Pansy szczególnie nadała kolorów rozdziałowi. "Niebieska masakra"? Hmmmm... Ciekawy pomysł na gluta w puszce :D
Rozdział znowu stosunkowo krótki, ale cóż żyjemy tym co nam dasz :)
Przygody prefektów naczelnych będą interesujące, tak przynajmniej spekuluje.
Weny,
pozdrawiam
Darknessi
Fajny rozdział.
OdpowiedzUsuń