piątek, 22 listopada 2013

Rozdział 2

Witam,
Na początek: przykro mi, że ten rozdział pojawił się po tak długiej przerwie, jednak nie miałam jak go napisać przez wycieczkę szkolną. I na koniec: bardzo dziękuję Lili Potter za komentarz pod poprzednim postem. Jest to dla mnie wielkie osiągnięcie, że w tak krótkim czasie od pojawienia się pierwszego rozdziału już mam komentarz, bo jak patrzę na niektóre inne blogi, to widzę, że komentarze pojawiają się dopiero pod jakimś 10-20 rozdziałem i to nie od razu tylko po kilku tygodniach, czy miesiącach. Jeszcze raz bardzo dziękuję i zapraszam do czytania!


Draco
- Zabini, ty idioto, zabiję cię! - usiadłem  gwałtownie w tym samym momencie, w którym Blaise wbiegł do przedziału płacząc ze śmiechu.
Zaraz za nim wbiegła Pansy Parkinson z wielkim niebieskim glutem spływającym jej po włosach i twarzy. Zabini schował się za mną ciągle się śmiejąc.
- Draco, trzymaj mnie bo zaraz go uduszę gołymi rękami! - darła się Parkinson wyciągając dłonie w stronę Diabła.
- Coś ty jej zrobił, Blaise? - spytałem z trudem powstrzymując się od śmiechu.
- Ja tylko próbowałem namówić ją na zmianę stylu, tak jak zrobiła to Granger. - na dźwięk nazwiska gryfonki poczułem dziwne... Coś. Nie potrafię tego opisać. - I kiedy chciałem jej pomóc to zamiast tego-wyjął z kieszeni zdjęcie ładnej blondynki*. - wyszło to. - pokazał palcem na swojego królika doświadczalnego i dostał kolejnego niepohamowanego ataku śmiechu.
- Zabiję go! - krzyknęła po raz kolejny sapiąc ze złości.
- O Jezu, Pansy, nie rób z tego takiej afery. - powiedziałem przewracając oczami. - Chłoszczyść!
Po glucie nie było śladu.
- I tak cię nienawidzę, Zabini. - posłała mu ostatnie złe spojrzenie i wyszła zatrzaskując drzwi przedziału.
Odczekaliśmy pięć sekund i obydwaj zaczęliśmy wyć ze śmiechu. Kiedy w końcu się opanowałem otarłem oczy i zapytałem:
- Co ona miała na głowie?
- Nie wiem. Zwinąłem to jakiemuś drugoroczniakowi. Na opakowaniu było tylko napisane "Niebieska masakra**" i logo sklepu Weasley'ów. Sam glut nie był jednak taki zły. Smród tego czegoś był gorszy niż włosy Snape'a po miesiącu bez mycia.
Znowu zaczęliśmy się śmiać.

Hermiona
Kiedy wróciłam do przedziału zastałam tam tylko Ginny. Jak się okazało Harry i Ron poszli omawiać taktykę na tegoroczny sezon quidditcha, a Neville chciał pogadać z Luną. 
- Mcgonagall chce z tobą porozmawiać, Gin. - powiedziałam. - Z tobą i Blaisem Zabinim. 
- Dlaczego?-spytała Ruda wstając. - Dlaczego akurat ze mną i z nim?
- Bo on jest drugim prefektem. - Ginny już otwierała usta, żeby coś powiedzieć, ale ją uprzedziłam. - I to jest jedna złą wiadomość. Druga jest taka, że poza mną prefektem naczelnym jest również Draco Malfoy. I kolejna zła wiadomość, chyba najgorsza z nich wszystkich, będziemy z nimi mieszkać.
- Że co?!
- Będziemy dzielić z nimi jeden pokój wspólny i wielką łazienkę. Będą tam również cztery sypialnie, każda z mniejszą łazienką. Idź do profesor Mcgonagall, ona ci wszystko wytłumaczy.
- Ja nie mam zamiaru dzielić choćby skarpetki z jakimkolwiek ślizgonem, a już na pewno nie z Malfoy'em i Zabinim! Co ta stara prukwa sobie wyobraża?!
- Idź już do tej, jak ją nazwałaś, "starej prukwy" to dowiesz się więcej.
- Oj, dowiem się, zobaczysz! - krzyknęła jeszcze i wyszła.
Zamknęłam wejście do przedziału i opadłam na siedzenie.
- Ten rok zapowiada się wspaniale. - westchnęłam kręcąc głową. 
Wzięłam torebkę do ręki i wyciągnęłam z niej książkę pod tytułem "Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić" autorstwa Federica Moccia. Wczoraj przeczytałam cały poprzedni tom, "Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie". Zaczęłam czytać. Kiedy doszłam do momentu, w którym przyjaciółka głównej bohaterki, Erica, wyżala się mówiąc "Muszę eksperymentować. Chcę poznawać ludzi. Porównywać ich. Tylko tak, któregoś dnia będę mogła wiedzieć na pewno, że spotkany mężczyzna jest dla mnie. Rozpoznam go właśnie dzięki temu. Dzięki tym wszystkim, których poznałam wcześniej. Poza tym to nic nieznaczące związki. Nikogo nie krzywdzę. Postępuję jak mężczyźni, prawda? Ich nikt nie krytykuje za to, że flirtują z dziewczynami. Od lat to samo. Kobiety są puszczalskie, a mężczyźni boscy" drzwi przedziału otworzyły się i wpadła przez nie Ginny.
- Nie ma szans! Powiedziała, że jeśli nie skończę gadać to będę dzielić z Zabinim sypialnię! Głupi babsztyl!
- Gin. - popatrzyłam z wyrzutem na przyjaciółkę. - To jednak wciąż nasza nauczycielka. - tamta jednak nie zwracała na mnie uwagi.
- A wiesz co ten idiota wtedy powiedział?! Że on nie miałby nic przeciwko i że jestem słodka kiedy się złoszczę! Oczywiście dostało mu się za to od Mcgonagall ale jednak! Nienawidzę go! - opadła na fotel wciąż sapiąc ze złości.
- Będzie ciężko, ale razem jakoś damy radę. Musimy. - stwierdziłam stanowczo. - A jeśli będą nas baaardzo wkurzać, to zawsze możemy zamknąć ich w pokoju życzeń...
Ruda roześmiała się słysząc mój pomysł.
- Oj, myślę, że szybko tam wylądują.
Po jakimś czasie do przedziału wrócili Harry i Ron, a zaraz po nich Neville. Wszyscy przebraliśmy się już w szaty, bo za piętnaście minut mieliśmy być w Hogsmeade. Kiedy wysiedliśmy od razu dotarł do mnie tubalny głos Hagrida.
- Pirszoroczni! Pirszoroczni do mnie! - krzyczał.
- Hagrid! - ja, Ginny, Harry i Ron podbiegliśmy do niego.
- Cholibka, znowu urośliście! A ja pamiętam jeszcze, kiedy przeprawiałem się z wami przez rzekę. I kiedy byliście przydzielani do domów. Wydaje się jakby to było wczoraj.
- A minęło osiem lat. - powiedział Ron, a Hagrid otarł oczy ze wzruszeniem i pociągnął nosem.
- To jak? Kto jest w tym roku prefektem?
- Ja i Ginny. - powiedziałam.
- No to świetnie! - ucieszył się gajowy Hogwartu.
- I Malfoy i Zabini. - dodała Ruda.
- Tu już gorzej. No trudno. Jakoś damy sobie z nimi radę. Dobra, Harry, Ron idźcie do powozów. Ginny, Hermiono, ja zbiorę pirszorocznych, a wy poszukajcie tych dwóch pacanów, dobrze?
- Jasne, Hagridzie. - powiedziałyśmy chórem, acz bez entuzjazmu.
Harry i Ron poszli w swoją stronę. Ruszyłyśmy z Gin na poszukiwanie "pacanów". Postanowiłyśmy się nie rozdzielać, bo potem nigdy byśmy się nie znalazły w tym tłumie. Kiedy w już byłyśmy bliskie poddania się i stwierdzenia, że pewnie olali obowiązki i poszli do powozów usłyszałam dobrze mi znany znienawidzony głos:
Draco
- No i gdzie się włóczysz, Granger? Ten przygłup, Hagrid wysłał nas, żebyśmy was poszukali, bo podobno się zgubiłyście szukając nas.
- Hagrid nie jest przygłupem. - wysyczała mi prosto w twarz.
- Ile razy ja już to słyszałem... - powiedziałem z ironicznym uśmiechem. - Ruszcie się, wszyscy pierwszoroczni na nas czekają.
- A od kiedy to ty się tak troszczysz o uczniów, co, Malfoy? - pyskowała Granger.
- A od kiedy to ty się taka wygadana zrobiłaś? Uważaj lepiej, bo to może ci przysporzyć wiele kłopotów, szl...Granger.
- No, powiedz to co chciałeś, tchórzofretko!
- Dzieciaki, wszędzie was szukam. Pirszoroczni czekają, a wy się na siebie drzecie. Będziecie mieć na to cały rok. Chodźcie już. - powiedział przygłup podchodząc do nas i kręcąc głową.
Całą czwórką ruszyliśmy za nim w stronę grupy podekscytowanych pierwszorocznych. Po minie Granger było widać, że jedyne co ją powstrzymuje przed rzuceniem czymś we mnie jest obecność nowych uczniów i nauczyciela. 
--------------------------------------------------------------------------------------------------
*zdjęcie ładnej blondynki (wg. Blaise'a)

**"Niebieska masakra" jest produktem wymyślonym przeze mnie, więc nie martwcie się, że czegoś takiego nie pamiętacie:)

4 komentarze:

  1. Ja uwielbiam Pansy, a wściekłą, umazaną niebieskim glutem Pansy po prostu kocham! <3 Lecę czytać dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przezwisko McGonagall nadane przez Ginny mnie rozbroiło. Rozdziały trochę krótkie, ale ja też zawsze mam problem z napisaniem czegoś dłuższego. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że zmieniłaś Ginny, ponieważ jej przezwisko byłej wychowawczyni rozwaliło mnie.
    Sytuacja z Pansy szczególnie nadała kolorów rozdziałowi. "Niebieska masakra"? Hmmmm... Ciekawy pomysł na gluta w puszce :D
    Rozdział znowu stosunkowo krótki, ale cóż żyjemy tym co nam dasz :)
    Przygody prefektów naczelnych będą interesujące, tak przynajmniej spekuluje.
    Weny,
    pozdrawiam
    Darknessi

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny rozdział.

    OdpowiedzUsuń