piątek, 22 listopada 2013

Rozdział 5

Kochani!
Strasznie was przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale najpierw była końcówka wakacji i latałam jak głupia szukając zeszytów i podręczników i poza tym nie miałam żadnego pomysłu na ten rozdział. Teraz była szkoła (w moim przypadku nowa) i musiałam się tam jakoś odnaleźć. Od tego momentu postaram się systematycznie wstawiać rozdziały co weekend, ale nie obiecuję, bo moja szkoła jest strasznie czasochłonna i wymagająca ;).
Pozdrawiam Ps. Przepraszam, że tak krótko ale pisałam na telefonie. Następny rozdział postaram się napisać szybciej i obiecuję, że będzie dłuższy :)

Hermiona
Szłam w kierunku gabinetu profesor Mcgonagall pewnym siebie krokiem. Malfoy wlókł się za mną mrucząc pod nosem wiązanki przekleństw. Kiedy w końcu dotarliśmy na miejsce Ginny i Zabini znowu się kłócili, a profesor Mcgonagall usiłowała ich rozdzielić zanim dojdzie do rękoczynów. Kiedy nas zobaczyła na jej twarzy odmalowała się wyraźna ulga. 
- Panna Granger! Pan Malfoy! Dobrze, że już jesteście. Panie Malfoy, proszę okiełznać pana Zabiniego. Panno Granger...
- Oczywiście. - powiedziałam, podeszłam do Ginny i złapałam ją za ręce. Malfoy był mniej delikatny. Zdzielił Zabiniego po głowie, a później założył mu "dźwignię" i skinął głową do dyrektorki, że już skończył.
- Dziękuję. Proszę za mną. - dyrektorka ruszyła w kierunku schodów, a my, wciąż trzymając pozostałą dwójkę poszliśmy za nią.

***
Profesor Mcgonagall zaprowadziła nas do wierzy wyrastającej ze środka zamku. Została wybudowana po bitwie i wejście do niej ukryto za wielkim bogato zdobionym lustrem u dołu którego po dwóch stronach siedziały złote lwy. Całą ramę oplatały dwa misternie wyrzeźbione srebrne węże ze szmaragdami zamiast oczu. Nad ich głowami stykającymi się na środku u góry było wyryte "ab odio ad amorem", czyli po łacinie "od nienawiści do miłości". Dyrektorka wyciągnęła różdżkę i stuknęła delikatnie, acz stanowczo w lustro i szepnęła:
- Aperi. - Lustro odchyliło się przed nią i profesor Mcgonagall powiedziała:
- Stuknięcie w taflę lustra działa tylko u nauczycieli. W waszym przypadku jest trochę inaczej. Panna Granger musi stuknąć różdżką w lwa po prawej i wypowiedzieć hasło, które uprzednio wymyśli. Panna Weasley to samo tylko z lwem po lewej. - westchnęła. - Może pan już puścić pana Zabiniego, panie Malfoy. Pan musi zrobić to co panna Granger i panna Weasley z prawym wężem, a pan Zabini z lewym. Uczniowie, którzy będą mieli do was jakieś prośby lub pytania zostaną zatrzymani przez lwy, a państwo zostaną powiadomieni o tym przez węże, oczywiście jeśli będziecie w środku. No dobrze, zapraszam do środka.
Weszliśmy za profesor Mconagall i to co zobaczyliśmy sprawiło, że zaparło mi dech w piersiach. Staliśmy w dużych rozmiarów okrągłym pokoju o ciemnoczerwonych ścianach, podłodze z ciemnego drewna i całej masie okien ozdabianych srebrnymi ramami. Na wprost od nas znajdowały się również srebrne drzwi. Po obu ich stronach znajdowały się drewniane schody i na ich szczycie kolejna para drzwi. Po mojej lewej stał srebrny stół z misternie rzeźbionymi nogami i blatem, na którym stały różne półmiski z przekąskami i dzbany z napojami. Dalej było mnóstwo regałów z książkami, które zajmowały większą część powierzchni ścian i stół, przy którym można było odrabiać lekcje. Po lewej natomiast stała wielka ciemnobrązowa sofa, po jej lewej dwa czerwone fotele, a po prawej zielone. Przed sofą znajdował się olbrzymi kominek, a nad nim wisiało wielkie godło Hogwartu. Na podłodze rozciągnięty był bordowy dywan, który aż prosił, żeby się na nim położyć. Wszystko tworzyło cudowną całość. Profesor Mcgonagall znowu zaczęła mówić:

- Schody na lewo prowadzą do dormitoriów pana Malfoy'a i Zabiniego, a te na prawo do dormitoriów panny Granger i Weasley. Przez środkowe drzwi wchodzi się do wspólnej łazienki. Tak jak już mówiłam w pociągu przy każdej sypialni jest mniejsza osobna łazienka. To chyba wszystko. Czy ktoś ma jakieś pytania? 
- Pani profesor, czy mogłaby mi pani zdradzić dlaczego wybrała pani tego kretyna na prefekta? - zapytała Gin z przekąsem. 
- Udam, że tego nie słyszałam, panno Weasley. - powiedziała dyrektorka rzucając jej groźne spojrzenie. - Skoro nie ma innych pytań żegnam państwa. Dobranoc. 
- Dobranoc, pani profesor. - powiedzieliśmy wszyscy. Kiedy tylko Mcgonagall opuściła pokój Zabini i Ginny znowu zaczęli się kłócić, a ja postanowiłam przyjrzeć się bliżej biblioteczce. Jednak kiedy zobaczyłam, że Malfoy też tam zmierza zmieniłam kierunek i poszłam obejrzeć łazienkę. Kiedy otworzyłam drzwi owionął mnie cudowny zapach jaśminu. W całym pomieszczeniu były porozstawiane świece zapachowe i były one również jedynym źródłem światła, ponieważ olbrzymie okno było zasłonięte przez fioletową kotarę. W prawym rogu stał drewniany parawan a za nim znajdowała się półka na ubrania i toaleta. Obok parawanu stała srebrna umywalka a naprzeciwko niej po drugiej stronie łazienki ogromna wanna z mnóstwem kurków, płynów i świec porozstawianych dookoła. Przy wannie był mały stolik i wieszak, na którym można wieszać szlafroki. Na samym środku leżał wielki puchowy fioletowy dywan, a całą ścianę za wanną i na przeciwko niej pokrywały lustra. 
- Gin! - zawołałam. - Chodź tu! Musisz to zobaczyć! - Ginny podeszła do mnie i szczęka jej opadła. Gapiła się na pomieszczenie już jakąś minutę kiedy poczułam, że ktoś się nad nami nachyla i szepcze: 
- Zobaczysz, wiewiórko, jeszcze będziesz mnie błagać o wspólną kąpiel.

2 komentarze:

  1. Kłótnie Ginny i Blaise'a są najlepsze! Lepsze nawet niż Malfoy'a i Granger :D Wiewiórka jest temperamentna. Lecę dalej! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłoby Mi niezmiernie miło gdybyś rozwinęła kłótnie Wiewiórki i Diabła, zamiast zbyć nas jednym zdaniem...
    Jednak z chęcią przejdę dalej, ponieważ Jestem ciekawa jak będzie wyglądało życie moich ulubionych bohaterów razem.
    "ab odio ad amorem", czyli po łacinie "od nienawiści do miłości" - Jaka subtelna insynuacja, xD
    Weny,
    pozdrawiam
    Darknessi

    OdpowiedzUsuń