piątek, 22 listopada 2013

Rozdział 1

Witajcie!
Moje opowiadanie dzieje się po II bitwie o Hogwart. Nauczyciele i uczniowie odbudowali szkołę. Budowali ją podzieleni na dwie grupy. Połowa budowała w lipcu, połowa w sierpniu [dlatego Hermiona i Draco nie spotkali się w wakacje. (TAK, Draco pomagał!)] To chyba tyle. Zapraszam do czytania.

Hermiona
- Fred*, George**, Ginny, Ron, Harry, Hermiona! Pośpieszcie się! Pociąg odjeżdża za dziesięć minut! - krzyczała pani Weasley poganiając wszystkich. - Gdyby Artur pojechał z nami nie byłoby takiego zamieszania.-mruknęła pod nosem.
Kiedy już całą siódemką znaleźliśmy się na peronie 9 i 3/4 mama rudzielców pożegnała się z nami przytulając każdego z osobna i mówiąc:
- Tylko uważajcie na siebie! I nie zróbcie nic głupiego w tym roku, dobrze? - przy tych słowach popatrzyła na bliźniaków.
- Oczywiście, mamo. Za kogo ty nas masz? - oburzył się Fred.
- Będziemy mieć same Wybitne z egzaminów i ani jednego szlabanu. Ja zostanę prefektem naczelnym, a Fred zaprzyjaźni się z Malfoy'em. - dodał George.
Wybuchnęliśmy śmiechem i nawet pani Wesley się uśmiechnęła.
- Dobrze, idźcie, już, idźcie. Zaraz wszystkie przedziały będą zajęte.
- Do widzenia, mamo. - powiedzieli chórem Weasley'owie.
- Do widzenia, pani Weasley. - powiedziałam równo z Harry i ruszyliśmy w stronę pociągu.
Lee Jordan zajął miejsca dla Freda i Georga jednak tylko te dwa były wolne więc bliźniacy zostali, a my poszliśmy dalej. Kiedy w końcu udało nam się znaleźć wolny przedział jechaliśmy już od dobrych dziesięciu minut. Ledwo zdążyliśmy wsadzić kufry na półki, kiedy drzwi naszego przedziału otworzyły się i zobaczyliśmy w nich zdyszanego Nevilla.
- Czy... Czy macie tu wolne miejsce? - zapytał z nadzieją w głosie.
- Jasne. - odpowiedziałam. - Wchodź.
Neville wszedł zamykając za sobą drzwi i mówiąc:
- Dzięki Hermio... - urwał w pół słowa patrząc na mnie zaskoczony.
- Mam coś na twarzy? - spytałam, bo nie wiedziałam czemu tak zawzięcie się na mnie gapi.
- Nnie. - odpowiedział jąkając się.
- No to o co chodzi?
- Nie, o nnic... Po prostu... Zmieniłaś się.
Poprawiłam okulary przeciwsłoneczne na włosach. To prawda. Zmieniłam się. Zaokrągliłam się we właściwych miejscach, moje włosy, które znacznie pojaśniały od słońca przez to lato nie były już tą nieposkromioną szopą co kiedyś. Poza tym zmieniłam swój sposób ubierania. Dzisiaj na przykład miałam na sobie amarantowy top ma ramiączkach i baleriny tego samego koloru. Do tego ciemne rurki, prosta, gruba srebrna bransoletka i pierścionek z dużym okiem w takim kolorze jak buty. Paznokcie również były tej barwy. Oczywiście miałam przy sobie również torebkę prawie całą wysadzaną dużymi, sztucznymi, kolorowymi kamieniami. No i jeszcze makijaż. Wreszcie zaczęłam się malować, co Ginny przyjęła z wyraźną ulgą. Nigdy nie mogła się przyzwyczaić do tego, że jestem od niej o rok starsza i się nie maluję, a ona tak.


Włosy Hermiony


Postanowiłam sobie również, że zmienię trochę swój charakter. Nie będę już największą kujonką w całej szkole. Z zamyślenia wyrwał mnie głos Harry'ego.
- Neville, czemu jesteś taki zdyszany?
- Bo goniła mnie Millicenta Bulstrode. - wyszeptał przerażony.
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. W końcu Ginny opanowała się i zapytała:
- A dlaczego cię goniła? - kolejny atak śmiechu.
- Ubzdurała sobie, że jestem jej bohaterem, bo podczas bitwy uratowałem jej życie. To wszystko zaczęło się już na peronie, a ja nie pamiętam nawet żebym ją widział podczas walki.
Znowu wszyscy zaczęli się śmiać.
- To wcale nie jest śmieszne. - powiedział Neville, ale nawet jemu drgnęły kąciki ust. - Ona naprawdę jest przerażająca.
- Co ja ci poradzę, stary. Trzeba było myśleć wcześniej, a nie teraz nam się tu wyżalać. - powiedział Ron ocierając oczy.
Kolejna godzina upłynęła nam na luźnej rozmowie i kolejnych wybuchach śmiechu. W pewnym momencie do naszego przedziału zapukała jakaś krukonka z trzeciego roku.
- Hermiona Granger? Profesor Mcgonagall wzywa wszystkich prefektów naczelnych do pierwszego przedziału.
- Już idę.-powiedziałam wstając.
Wyszłam z przedziału i ruszyłam na początek pociągu. Ciekawe kto jest drugim prefektem naczelnym-myślałam. Kiedy w końcu doszłam do pierwszego wagonu od razu rzuciła mi się w oczy platynowo-blond (tleniona) fryzura. O, nie! Błagam niech się okaże, że on stoi tu tylko dlatego, że chce iść do łazienki albo coś.-błagałam w myślach. Podeszłam bliżej modląc się by nie okazało się, że przyszedł tu w tym samym celu co ja. Kiedy mnie zobaczył powiedział:
Draco
- O, Granger. Matka natura wreszcie robi swoje, co? - powiedziałem lustrując ją wzrokiem. 
Rzuciła mi wściekłe spojrzenie, ale nie odezwała się. Nie mogłem oszczędzić sobie jakiejś złośliwej uwagi, bo gdybym tego nie zrobił mogłoby mi się wymsknąć, że wygląda naprawdę ła... Nie, przecież to szlama Granger! Czy mi do reszty odbiło? Przecież ona jest obrzy... Nie, wcale nie jest obrzydliwa i dobrze o tym wiesz, idioto! Podoba ci się to jak jej włosy opadają na ramiona lekkimi falami. Podoba ci się jej szczupłe nogi. Podobają ci się jej oczy w kolorze pięknego, ciepłego brązu. Jej malinowe usta aż proszące się o pocałunki... Nie! Naprawdę całkowicie zwariowałem. Jej piękne oczy? Usta proszące się o pocałunki? Chyba coś ze mną nie tak. Wcale nie! I dobrze o tym wiesz!-Toczyłem w myślach walkę z samym sobą. Chyba pierwszy raz w życiu ucieszyłem się na widok Mcgonagall. 
- Panno Granger, Panie Malfoy zapraszam do środka. - powiedziała.
- No pięknie. - mruknęła pod nosem Granger i weszła do środka.
Usiedliśmy na przeciwko dyrektorki, która zaczęła:
- Dobrze, a więc w tym roku to wy dwoje zostaliście prefektami naczelnymi. Mam nadzieję, że to był dobry wybór z mojej strony i że nie będę musiała go później żałować. Poza tym, że macie pomagać innym uczniom i nauczycielom do waszych obowiązków w tym roku należy również wszelkiego rodzaju organizacja. Mamy w planach urządzić niedługo bal i musicie zająć się piciem, jedzeniem, muzyką, wystrojem sali i innym tego typu rzeczami. A teraz coś przyjemniejszego. - tutaj uśmiechnęła się lekko. - Prefekci, i zwykli i naczelni mają przywilej mieszkać w tym roku w osobnych pokojach. To znaczy, będziecie mieć jeden pokój wspólny wielka łazienka i cztery prywatne dormitoria każde z mniejszą łazienką. 
- Cztery? - zdziwiła się Granger.
- Tak, panno Granger. Cztery. W tym roku postanowiłam ograniczyć liczbę prefektów do dwóch, ponieważ po bitwie zostało nam znacznie mniej uczniów. A szczególnie takich, którzy by się na prefektów nadawali. Tyle chciałam wam powiedzieć. Ach, no i oczywiście, musicie pomóc Hagridowi w przeprawianiu pierwszorocznych. Jakieś pytania?
- Pani profesor, kto jest drugim prefektem? Wiem, że Ginny Weasley jest jednym, ale chciałabym wiedzieć z kim jeszcze będę dzieliła pokój wspólny. - zapytała Granger.
- Blaise Zabini. - odpowiedziałem szybciej niż dyrektorka.
- No to zapowiada się cudownie. - mruknęła pod nosem.
- Co pani mówiła, panno Granger?
- Że już nie mogę doczekać się jutra. - powiedziała uśmiechając się do profesorki.
- Panie Malfoy?
- Tak?
- Pan nie ma żadnych pytań?
- Nie, chyba nie.
- W takim razie możecie już iść.
- Do widzenia, pani profesor. - pożegnała się Granger.
- Do widzenia.-powiedziałem.
- Do widzenia. Czy moglibyście przekazać pannie Weasley i panu Zabiniemu, żeby przyszli do mnie? Z nimi także muszę omówić parę spraw.
- Oczywiście, pani profesor.
- Dobrze, powiem mu. - mruknąłem i wyszedłem.
Granger zaraz za mną.
- Czyli będziemy się częściej widywać. - stwierdziłem.
- Mam nadzieję, że jednak tego unikniemy. - powiedziała z przekąsem i odeszła w stronę drugiego końca pociągu.
- Ten rok zapowiada się po prostu wspaniale. - powiedziałem cicho sam do siebie i wróciłem do przedziału. Blaise z ociąganiem poszedł do Mcgonagall, a ja rozłożyłem się na całym rzędzie siedzeń i usnąłem. Po jakimś czasie obudził mnie krzyk.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*W moim opowiadaniu Fred przeżył II bitwę o Hogwart.
**Fred i George po zakończeniu wojny postanowili wrócić do szkoły i kontynuować siódmy rok, po tym jak rzucili Hogwart za czasów terroru Umbridge.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pozdrawiam!
Cassandra Follow


5 komentarzy:

  1. Noo zaczyna się bardzo fajnie, czytam dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada sie dobrze ❤️
    Gruszka ��

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja zaczynam wszystko od nowa czytać i jak już tak przeczytałam ten pierwszy rozdział (z bananem na twarzy) to zaczynam kojarzyć opowiadanie :D Czasami trzeba sobie odświeżyć, ot co! :P Żeby nic nikomu nie zdradzić, też napiszę tylko, że zapowiada się świetnie :) :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Blog zapowiada się fajnie. Lecę czytać dalej. :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Krótki, aczkolwiek ciekawy. Chociaż dziwi mnie opis ze strony Draco na temat Hermiony. Mam nadzieje, że akcja nie rozkręci się w za szybkim tempie. To postacie kanoniczne i dla nich potrzeba czasu.
    Kilka małych błędów, ale nie są rzucające się w oczy.
    Ciekawy styl pisania.
    Oryginalny pomysł jeszcze nie czytałam, aby prefekci mieli razem wspólny pokój. To plus - ponieważ większość treści powtarza się notorycznie, a co za tym idzie nudzę się.
    Tym mnie zaciekawiłaś.
    Lece czytać dalej.
    Weny,
    pozdrawiam
    Darknessi

    OdpowiedzUsuń