Witajcie!
Moje
opowiadanie dzieje się po II bitwie o Hogwart. Nauczyciele i
uczniowie odbudowali szkołę. Budowali ją podzieleni na dwie grupy.
Połowa budowała w lipcu, połowa w sierpniu [dlatego Hermiona i
Draco nie spotkali się w wakacje. (TAK, Draco pomagał!)] To chyba
tyle. Zapraszam do czytania.
Hermiona
- Fred*,
George**, Ginny, Ron, Harry, Hermiona! Pośpieszcie się! Pociąg
odjeżdża za dziesięć minut! - krzyczała pani Weasley poganiając
wszystkich. - Gdyby Artur pojechał z nami nie byłoby takiego
zamieszania.-mruknęła pod nosem.
Kiedy
już całą siódemką znaleźliśmy się na peronie 9 i 3/4 mama
rudzielców pożegnała się z nami przytulając każdego z osobna i
mówiąc:
- Tylko
uważajcie na siebie! I nie zróbcie nic głupiego w tym roku,
dobrze? - przy tych słowach popatrzyła na bliźniaków.
- Oczywiście,
mamo. Za kogo ty nas masz? - oburzył się Fred.
- Będziemy
mieć same Wybitne z egzaminów i ani jednego szlabanu. Ja zostanę
prefektem naczelnym, a Fred zaprzyjaźni się z Malfoy'em. - dodał
George.
Wybuchnęliśmy
śmiechem i nawet pani Wesley się uśmiechnęła.
- Dobrze,
idźcie, już, idźcie. Zaraz wszystkie przedziały będą zajęte.
- Do
widzenia, mamo. - powiedzieli chórem Weasley'owie.
- Do
widzenia, pani Weasley. - powiedziałam równo z Harry i ruszyliśmy w
stronę pociągu.
Lee
Jordan zajął miejsca dla Freda i Georga jednak tylko te dwa były
wolne więc bliźniacy zostali, a my poszliśmy dalej. Kiedy w końcu
udało nam się znaleźć wolny przedział jechaliśmy już od
dobrych dziesięciu minut. Ledwo zdążyliśmy wsadzić kufry na
półki, kiedy drzwi naszego przedziału otworzyły się i
zobaczyliśmy w nich zdyszanego Nevilla.
- Czy...
Czy macie tu wolne miejsce? - zapytał z nadzieją w głosie.
- Jasne. - odpowiedziałam. - Wchodź.
Neville
wszedł zamykając za sobą drzwi i mówiąc:
- Dzięki
Hermio... - urwał w pół słowa patrząc na mnie zaskoczony.
- Mam
coś na twarzy? - spytałam, bo nie wiedziałam czemu tak zawzięcie
się na mnie gapi.
- Nnie. - odpowiedział
jąkając się.
- No
to o co chodzi?
- Nie,
o nnic... Po prostu... Zmieniłaś się.
Poprawiłam
okulary przeciwsłoneczne na włosach. To prawda. Zmieniłam się.
Zaokrągliłam się we właściwych miejscach, moje włosy, które
znacznie pojaśniały od słońca przez to lato nie były już tą
nieposkromioną szopą co kiedyś. Poza tym zmieniłam swój sposób
ubierania. Dzisiaj na przykład miałam na sobie amarantowy top ma
ramiączkach i baleriny tego samego koloru. Do tego ciemne rurki,
prosta, gruba srebrna bransoletka i pierścionek z dużym okiem w
takim kolorze jak buty. Paznokcie również były tej barwy.
Oczywiście miałam przy sobie również torebkę prawie całą
wysadzaną dużymi, sztucznymi, kolorowymi kamieniami. No i jeszcze
makijaż. Wreszcie zaczęłam się malować, co Ginny przyjęła z
wyraźną ulgą. Nigdy nie mogła się przyzwyczaić do tego, że
jestem od niej o rok starsza i się nie maluję, a ona tak.
Włosy
Hermiony
|
Postanowiłam
sobie również, że zmienię trochę swój charakter. Nie będę już
największą kujonką w całej szkole. Z zamyślenia wyrwał mnie
głos Harry'ego.
- Neville,
czemu jesteś taki zdyszany?
- Bo
goniła mnie Millicenta Bulstrode. - wyszeptał przerażony.
Wszyscy
wybuchnęliśmy śmiechem. W końcu Ginny opanowała się i zapytała:
- A
dlaczego cię goniła? - kolejny atak śmiechu.
- Ubzdurała
sobie, że jestem jej bohaterem, bo podczas bitwy uratowałem jej
życie. To wszystko zaczęło się już na peronie, a ja nie pamiętam
nawet żebym ją widział podczas walki.
Znowu
wszyscy zaczęli się śmiać.
- To
wcale nie jest śmieszne. - powiedział Neville, ale nawet jemu drgnęły
kąciki ust. - Ona naprawdę jest przerażająca.
- Co
ja ci poradzę, stary. Trzeba było myśleć wcześniej, a nie teraz
nam się tu wyżalać. - powiedział Ron ocierając oczy.
Kolejna
godzina upłynęła nam na luźnej rozmowie i kolejnych wybuchach
śmiechu. W pewnym momencie do naszego przedziału zapukała jakaś
krukonka z trzeciego roku.
- Hermiona
Granger? Profesor Mcgonagall wzywa wszystkich prefektów naczelnych
do pierwszego przedziału.
- Już
idę.-powiedziałam wstając.
Wyszłam
z przedziału i ruszyłam na początek pociągu. Ciekawe kto jest
drugim prefektem naczelnym-myślałam. Kiedy w końcu doszłam do
pierwszego wagonu od razu rzuciła mi się w oczy platynowo-blond
(tleniona) fryzura. O, nie! Błagam niech się okaże, że on stoi tu
tylko dlatego, że chce iść do łazienki albo coś.-błagałam w
myślach. Podeszłam bliżej modląc się by nie okazało się, że
przyszedł tu w tym samym celu co ja. Kiedy mnie zobaczył
powiedział:
Draco
- O,
Granger. Matka natura wreszcie robi swoje, co? - powiedziałem
lustrując ją wzrokiem.
Rzuciła
mi wściekłe spojrzenie, ale nie odezwała się. Nie mogłem
oszczędzić sobie jakiejś złośliwej uwagi, bo gdybym tego nie
zrobił mogłoby mi się wymsknąć, że wygląda naprawdę ła...
Nie, przecież to szlama Granger! Czy mi do reszty odbiło? Przecież
ona jest obrzy... Nie, wcale nie jest obrzydliwa i dobrze o tym
wiesz, idioto! Podoba ci się to jak jej włosy opadają na ramiona
lekkimi falami. Podoba ci się jej szczupłe nogi. Podobają ci się
jej oczy w kolorze pięknego, ciepłego brązu. Jej malinowe usta aż
proszące się o pocałunki... Nie! Naprawdę całkowicie
zwariowałem. Jej piękne oczy? Usta proszące się o pocałunki?
Chyba coś ze mną nie tak. Wcale nie! I dobrze o tym wiesz!-Toczyłem
w myślach walkę z samym sobą. Chyba pierwszy raz w życiu
ucieszyłem się na widok Mcgonagall.
- Panno
Granger, Panie Malfoy zapraszam do środka. - powiedziała.
- No
pięknie. - mruknęła pod nosem Granger i weszła do środka.
Usiedliśmy
na przeciwko dyrektorki, która zaczęła:
- Dobrze,
a więc w tym roku to wy dwoje zostaliście prefektami naczelnymi.
Mam nadzieję, że to był dobry wybór z mojej strony i że nie będę
musiała go później żałować. Poza tym, że macie pomagać innym
uczniom i nauczycielom do waszych obowiązków w tym roku należy
również wszelkiego rodzaju organizacja. Mamy w planach urządzić
niedługo bal i musicie zająć się piciem, jedzeniem, muzyką,
wystrojem sali i innym tego typu rzeczami. A teraz coś
przyjemniejszego. - tutaj uśmiechnęła się lekko. - Prefekci, i zwykli
i naczelni mają przywilej mieszkać w tym roku w osobnych pokojach.
To znaczy, będziecie mieć jeden pokój wspólny wielka łazienka i
cztery prywatne dormitoria każde z mniejszą łazienką.
- Cztery? - zdziwiła
się Granger.
- Tak,
panno Granger. Cztery. W tym roku postanowiłam ograniczyć liczbę
prefektów do dwóch, ponieważ po bitwie zostało nam znacznie mniej
uczniów. A szczególnie takich, którzy by się na prefektów
nadawali. Tyle chciałam wam powiedzieć. Ach, no i oczywiście,
musicie pomóc Hagridowi w przeprawianiu pierwszorocznych. Jakieś
pytania?
- Pani
profesor, kto jest drugim prefektem? Wiem, że Ginny Weasley jest
jednym, ale chciałabym wiedzieć z kim jeszcze będę dzieliła
pokój wspólny. - zapytała Granger.
- Blaise
Zabini. - odpowiedziałem szybciej niż dyrektorka.
- No
to zapowiada się cudownie. - mruknęła pod nosem.
- Co
pani mówiła, panno Granger?
- Że
już nie mogę doczekać się jutra. - powiedziała uśmiechając się
do profesorki.
- Panie
Malfoy?
- Tak?
- Pan
nie ma żadnych pytań?
- Nie,
chyba nie.
- W
takim razie możecie już iść.
- Do
widzenia, pani profesor. - pożegnała się Granger.
- Do
widzenia.-powiedziałem.
- Do
widzenia. Czy moglibyście przekazać pannie Weasley i panu
Zabiniemu, żeby przyszli do mnie? Z nimi także muszę omówić parę
spraw.
- Oczywiście,
pani profesor.
- Dobrze,
powiem mu. - mruknąłem i wyszedłem.
Granger
zaraz za mną.
- Czyli
będziemy się częściej widywać. - stwierdziłem.
- Mam
nadzieję, że jednak tego unikniemy. - powiedziała z przekąsem i
odeszła w stronę drugiego końca pociągu.
- Ten
rok zapowiada się po prostu wspaniale. - powiedziałem cicho sam do
siebie i wróciłem do przedziału. Blaise z ociąganiem poszedł do
Mcgonagall, a ja rozłożyłem się na całym rzędzie siedzeń i
usnąłem. Po jakimś czasie obudził mnie krzyk.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*W
moim opowiadaniu Fred przeżył II bitwę o Hogwart.
**Fred
i George po zakończeniu wojny postanowili wrócić do szkoły i
kontynuować siódmy rok, po tym jak rzucili Hogwart za czasów
terroru Umbridge.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pozdrawiam!
Cassandra
Follow


Noo zaczyna się bardzo fajnie, czytam dalej :D
OdpowiedzUsuńZapowiada sie dobrze ❤️
OdpowiedzUsuńGruszka ��
A ja zaczynam wszystko od nowa czytać i jak już tak przeczytałam ten pierwszy rozdział (z bananem na twarzy) to zaczynam kojarzyć opowiadanie :D Czasami trzeba sobie odświeżyć, ot co! :P Żeby nic nikomu nie zdradzić, też napiszę tylko, że zapowiada się świetnie :) :*
OdpowiedzUsuńBlog zapowiada się fajnie. Lecę czytać dalej. :-)
OdpowiedzUsuńKrótki, aczkolwiek ciekawy. Chociaż dziwi mnie opis ze strony Draco na temat Hermiony. Mam nadzieje, że akcja nie rozkręci się w za szybkim tempie. To postacie kanoniczne i dla nich potrzeba czasu.
OdpowiedzUsuńKilka małych błędów, ale nie są rzucające się w oczy.
Ciekawy styl pisania.
Oryginalny pomysł jeszcze nie czytałam, aby prefekci mieli razem wspólny pokój. To plus - ponieważ większość treści powtarza się notorycznie, a co za tym idzie nudzę się.
Tym mnie zaciekawiłaś.
Lece czytać dalej.
Weny,
pozdrawiam
Darknessi