piątek, 22 listopada 2013

Rozdział 3

Kochani!
Przepraszam za kolejną długą przerwę jednak od poprzedniego rozdziału miałam na głowie całe klasowe przedstawienie, na zakończenie szkoły. Później wena całkowicie mnie opuściła. Byłam w stanie tylko słuchać smutnych piosenek po rozstaniu z moją ukochaną klasą. Teraz od tygodnia jestem u cioci i niańczę trójkę małych dzieci więc dopiero teraz dorwałam się do komputera kiedy maluch poszły spać, a mi wreszcie coś przyszło do głowy :). Po powrocie od cioci (w najbliższy piątek) jadę na obóz po dwóch czy trzech dniach w domu więc jeśli wtedy nic nie napiszę to do 23 lipca najprawdopodobniej nie pojawi się kolejna notka.
Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziałem. Ten dedykuję autorom: Lili Potter, Mia Vlad i Incospic Angel.
Jesteście moją motywacją!!!
Pozdrawiam i zapraszam do czytania,
Cassandra

Hermiona
Przeprawa przez rzekę na szczęście poszła nam dość prawnie, żadne z pierwszorocznych przynajmniej nie wpadło do wody. Kiedy dopłynęliśmy do brzegu i zaprowadziliśmy nowych uczniów do niedużego pomieszczenia obok Wielkiej Sali musieliśmy zaczekać na nauczyciela, który wyjaśni im, co się za chwilę odbędzie. Pięć minut później do pokoju wszedł profesor Slughorn. 
- Dobrze, dobrze. Prefekci mogą już iść usiąść do swoich stołów. Ja się nimi zajmę. - powiedział lekko zdyszany machając ręką w stronę drzwi. 
Ja, Ginny, Malfoy i Zabini przeszliśmy przez nie do holu i stamtąd do Wielkiej Sali. My usiadłyśmy przy stole gryfonów obok Harrego i Rona, a oni przy swoim stole. Przez cały ten czas nie zaszczyciłam Malfoy'a ani jednym spojrzeniem. Po chwili do sali weszli pierwszoroczni prowadzeni przez profesora. Po ceremonii przydziału dyrektorka zaczęła przemówienie.
- A więc na początek, witam was wszystkich w Hogwarcie. Mam nadzieję, że spodoba wam się tutaj - powiedziała do nowych uczniów.-i, że nie narobicie sobie kłopotów na samym początku. Informacja dla pierwszorocznych i przypomnienie dla starszych - spojrzała na rudych bliźniaków. - pod żadnym pozorem nie wolno wam wchodzić do Zakazanego Lasu. Chyba, że w ramach lekcji z nauczycielem. Nasz woźny, pan Filch prosił, żeby wam przypomnieć. Nie wolno wychodzić z zamku po zmroku, chyba, że w ramach lekcji astronomii, bądź innej. Cisza nocna jest od dwudziestej drugiej, czyli od tej godziny nie wolno przebywać poza pokojem wspólnym lub sypialniami. To chyba już wszy... A nie! Jeszcze jedno. W tym roku eliksirów będzie uczył profesor Slughorn, a obrony przed czarną magią profesor Snape... Dzisiaj nie ma go wśród nas i przyjedzie dopiero za miesiąc, więc póki co wszyscy są zwolnieni z tego przedmiotu, bo nie znaleźliśmy nikogo na zastępstwo. Możecie już zacząć jeść. Smacznego. - zakończyła i usiadła.
W tym momencie przed nami pojawiło się mnóstwo talerzy z jedzeniem.
***
Właśnie skończyłam jeść kiedy podeszła do mnie profesor Mcgonagall.
- Panno Granger, po zakończonym posiłku razem z panną Weasley, panem Malfoy'em i panem Zabinim będziecie musieli odprowadzić wszystkich pierwszorocznych do ich  pokojów wspólnych. Wszystkich, panno Granger. Panna Weasley odprowadzi gryfonów, a pan Zabini ślizgonów. Pani i pan Malfoy musicie się podzielić między puchonów i krukonów. Po wszystkim proszę stawić się w moim gabinecie, pokażę wam gdzie jest wasz pokój i jak się do niego dostać.
- Oczywiście, pani profesor.
- Dobrze. A i proszę przekazać to panu Malfoy'owi i Zabiniemu. Panna Weasley i tak wszystko słyszała. - na ostatnie zdanie położyła szczególny nacisk patrząc na Ginny, która nadstawiała uszu w naszą stronę.
- Oczywiście. - odparłam.
Dyrektorka wróciła na swoje miejsce. Niechętnie zerknęłam w stronę stołu ślizgonów. Obydwaj skończyli już jeść. Wstałam od stołu mówiąc Rudej, żeby na mnie zaczekała. Ruszyłam w stronę Malfoy'a i Zabiniego.

Draco
- Popatrz, Smoku. Panna-Ja-Wiem-Wszystko-Nawet-Po-Seksownej-Zmianie właśnie zmierza w naszym kierunku. - powiedział Diabeł poruszając znacząco brwiami.
- Nie pieprz, Blaise. Za dużo zjadłeś i masz przywidzenia. - burknąłem, ale mimo wszystko spojrzałem w stronę stołu gryfonów.
No i koniec świata! Musiałem przyznać mu rację, a nigdy nie sądziłem, że dojdzie do czegoś takiego. Granger rzeczywiście szła do naszego stołu. Kuźwa, ale jak ona szła. Jestem pewien, że celowo kręciła biodrami! I do tego ta delikatnie przygryziona dolna warga... Te oczy wyrażające niechęć i irytację, kiedy na nas patrzy... W tym momencie miałem ochotę sam się spoliczkować. Przecież to tylko brudna szla... Kurna dlaczego nie mogę tego powiedzieć?! Nawet pomyśleć?! Mam w głowie jakąś głupią blokadę. O już prawie doszła do stołu. Specjalnie to robi! Musi mieć aż tak długie nogi? Czy ona nie mogłaby być jakąś małą brzydką grubą kujonką w okularach a'la Potter? Nie! Ona musi mieć najpiękniejsze oczy, najdłuższe nogi, najseksowniejszy tyłek...
- Malfoy, ocknij się, mówię do ciebie. - powiedziała z irytowana. Kiedy ona zdążyła tu dojść?!
- Już, spokojnie, Granger. Spieszysz się gdzieś? - spytałem chcąc wyprowadzić ją z równowagi. Tak słodko wygląda kiedy się złości... Idiota! Jak możesz myśleć o niej w ten sposób?!
Wzięła głęboki oddech.
- Profesor Mcgonagall powiedziała, żebym wam przekazała, że jak skończycie jeść ty, Zabini, odprowadzisz pierwszorocznych z twojego domu, Ginny ze swojego, a my, Malfoy, mamy się podzielić puchonami i krukonami. Wybieraj.
- Ty wybierz.
- Ach, teraz Malfoy wreszcie pokazał jaki to on jest elegancki i szarmancki. I tak pewnie będziesz chciał krukonów. Mi wszystko jedno więc wezmę puchonów. Zadowolony?
- Jak zawsze kiedy cię widzę.

3 komentarze:

  1. "Przeprawa przez rzekę na szczęście poszła nam dość prawnie, żadne z pierwszorocznych przynajmniej nie wpadło do wody." ---> uwielbiam ten tekst! Akcja się rozkręca, szczególnie na płaszczyźnie Malfoy-Granger (uwielbiam ich wymiany zdań). Lecę dalej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tekst Zabiniego o Hermionie był genialny. Ciekawe, co dalej. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Przeprawa przez rzekę na szczęście poszła nam dość prawnie, żadne z pierwszorocznych przynajmniej nie wpadło do wody." - zgadzam się z Haley, świetny tekst.
    Akcja szybko się rozkręca. Ich krótkie wymiany zdań są niekiedy śmieszne, ale też ironiczne. Niepokoją mnie myśli Draco w stosunku do Herm, trochę za szybko uświadamia sobie, że podoba mu się Miona.
    Kilka literówek, brak przecinków - poza tym wszystko w porządku.
    Weny,
    pozdrawiam
    Darknessi

    OdpowiedzUsuń